Bieniek zdradza, jak wróci do Polski. W Austrii nie może zatrzymać się nawet na chwilę!

- Vital Heynen do każdego z nas dzwonił i omówiliśmy kwestię zgrupowania. Chcielibyśmy już wrócić do naszego normalnego życia - mówi Mateusz Bieniek. Siatkarz reprezentacji Polski wraca z Włoch do domu. Zabiera ze sobą kolegę z kadry, Bartosza Bednorza. Możliwe, że 1 czerwca spotkają się na zgrupowaniu kadry w Spale.

Bieniek jest zawodnikiem klubu Cucine Lube Civitanova. Rok temu środkowy podpisał z mistrzem Włoch trzyletnią umowę. Pierwszego sezonu nie dokończył, bo przez pandemię koronawirusa rozgrywki zostały najpierw zawieszone, a następnie przedwcześnie zakończone.

Zobacz wideo Jarosław Cecherz o walce z koronawirusem: Spojrzałem w lustro i się przestraszyłem

Łukasz Jachimiak: Czy jesteś już spakowany, a właściwie - czy jesteście już spakowani na powrót z Włoch do Polski?

Mateusz Bieniek: Tak, praktycznie wszystko jest już gotowe. Z narzeczoną ruszamy z Civitanovy w czwartek o godzinie 12. Pojedziemy do Modeny, żeby zabrać Bartka Bednorza i jego dziewczynę. Ja mam tu we Włoszech swój samochód, a Bartek nie ma, oni nie mają się jak z Włoch wydostać, więc chętnie im pomożemy. Tak sobie wszystko wyliczyliśmy, żeby w nocy dojechać do granicy niemiecko-polskiej i nie stać na przejściu w kolejce.

Będziecie jechać przez Niemcy? Rozumiem, że dzwoniłeś do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i dowiedziałeś się, że to najlepsza opcja?

- Tak, powiedziano mi, że nie możemy wrócić do Polski ani przez Słowację, ani przez Czechy. Musimy zrobić kółko i jechać przez Niemcy.

Stresuje Cię ta podróż? Oczywiście wiem, że siatkarze bardzo dużo podróżują, pamiętam nawet, że kiedy w 2018 roku trenerem reprezentacji Polski został Vital Heynen, to Ty w dwa tygodnie rozegrałeś mecze w Japonii, USA i Australii i nawet zostałeś kapitanem kadry na to szalone tournee. Ale nawet wtedy po prostu wsiadałeś i Cię wieźli, a teraz jesteś organizatorem wyprawy w niecodziennych okolicznościach.

- Czy to mnie stresuje? Raczej nie. Wiadomo, że to będzie męcząca podróż. Sprawdzałem, że jazda zajmie nam 17-18 godzin. Ale auto mam dość duże, powinniśmy jakoś dojechać. Mam nadzieję, że plecy i kolana mi nie odpadną. Na szczęście nie jadę sam, będzie nas czworo. Oby tylko cała trasa była bezpieczna.

Postojów pewnie nie planujecie, żeby do minimum ograniczyć ryzyko zarażenia się koronawirusem?

- Tak, będziemy jechać bez postojów. Będą nawet takie miejsca, gdzie nie będzie można się zmienić za kółkiem. W Austrii jest teraz tak, że jak się do niej z Włoch wjedzie, to nie wolno się zatrzymać aż do wyjazdu z kraju. Dlatego trzeba mieć opracowaną strategię, nie wolno zapomnieć o zatankowaniu auta tuż przed granicą włosko-austriacką. To będzie podróż inna od wszystkich, ale dobrze, że wracamy.

Cieszysz się, że wyjeżdżasz z bardzo mocno dotkniętych koronawirusem Włoch, czy bardziej z tego, że skończył się długi czas niepewności, czekania czy liga zostanie wznowiona?

- Z tego, że wreszcie coś wiemy. Że już nie ma przeciągania, wodzenia za nos, mówienia, że może zagramy, a może nie zagramy, że nie ma czekania nie wiadomo na co i ciągłego braku informacji. Decyzja została podjęta taka, że sezon się skończył. Trochę szkoda, ale wiadomo, że są teraz inne priorytety niż sport. W pełni tę decyzję szanuję i respektuję.

Sport nie jest w pandemii sprawą priorytetową, ale podobno z trenerem Heynenem jesteście już umówieni, że 1 czerwca w Spale zacznie się zgrupowanie reprezentacji?

- Potwierdzam, Vital do każdego z nas dzwonił i omówiliśmy kwestię zgrupowania. Wszyscy po długiej przerwie od grania i trenowania tęsknimy za siatkówką. Chcielibyśmy już wrócić do naszego normalnego życia, do życia z piłką. Mamy nadzieję, że w czerwcu uda się już wszystko zorganizować, że to realny termin. Naprawdę mocno tęsknimy.

Kto by pomyślał, że stęsknicie się za Spałą, co?

- Ha, ha, też bym nie powiedział. Lata jeżdżenia do Spały swoje zrobiły, ona nas zmęczyła. Ale teraz, w takiej sytuacji, o Spale myślimy tylko dobrze i chętnie byśmy się w niej skoszarowali. Wiadomo, że to jest małe miasteczko, ale zawsze jeździmy tam trenować, a nie szukać atrakcji. I nigdy niczego nam tam nie brakowało. Niech tylko ostatecznie będzie zgoda na nasze treningi w Spale.

Że będzie zgoda to raz, a dwa, że będzie do czego się przygotowywać, prawda? Bo chyba dziwnie byłoby zrobić kilkutygodniowe zgrupowanie, gdyby w tym roku miały się nie odbyć żadne rozgrywki dla drużyn narodowych?

- To prawda. Mam nadzieję, że Liga Narodów się odbędzie. To by była jedyna impreza tego lata. A skoro tak, to stałaby się dla nas imprezą docelową, do niej przygotowywalibyśmy się najlepiej jak potrafimy i chcielibyśmy w niej zająć jak najwyższe miejsce.

Wyobrażasz sobie, jak będzie wyglądało zgrupowanie po trzech miesiącach bez grania i trenowania?

- Po takiej przerwie początek będzie ciężki. Trzeba będzie zacząć od podstaw - od budowania bazy siłowej, wytrzymałościowej i dopiero robić typowo siatkarskie rzeczy.

Kiedy ostatnio miałeś tak długą przerwę od gry? W czasach juniorskich?

- Chyba gdy byłem kadetem. Plus taki, że jest i jeszcze będzie czas na doleczenie wszystkich urazów. Staram się patrzeć na sytuację pozytywnie.

Dużo masz tych urazów do doleczenia? Nie kojarzę, żebyś był zawodnikiem często kontuzjowanym.

- To prawda, nigdy nie miałem poważnej kontuzji, operacji. Na szczęście, odpukać. Mam nadzieję, że nadal z moim zdrowiem będzie w porządku. Drobną rzecz do zrobienia mam - to zwapnienia w kolanie. Potrzebuję 10-14 dni i znów będę w stu procentach sprawny. To naprawdę pierdoła, a nie poważny zabieg. Ale trzeba zrobić z tym porządek. Tylko teraz nie mogę, bo wszystko jest pozamykane, terapeuci i lekarze nie pracują normalnie.

Anita Włodarczyk, Piotr Małachowski, Joanna Fiodorow - oni ostatnio zrobili porządek ze swoimi kolanami. Może warto skorzystać z fachowców, którzy im pomogli?

- Już wybrałem lekarza, który mieszka w Hiszpanii i przyjmuje tam oraz we Włoszech. Ale wiadomo, że akurat w tych krajach sytuacja z koronawirusem nie jest dobra, dlatego trzeba poczekać. Tego człowieka polecił mi Karol Kłos. Karol miał z kolanami większe problemy niż ja, a gościu go postawił na nogi, więc jak już mam robić porządek ze sobą, to u kogoś sprawdzonego.

We Włoszech mieszkasz w domu, czy w apartamencie?

- To jest blok, ale mam w nim apartament na dole, ze swoim ogródkiem i garażem. Jest całkiem przyjemnie.

W Polsce będziesz miał lepsze warunki na obowiązkowej, dwutygodniowej kwarantannie?

- Będę się musiał zadowolić balkonem w mieszkaniu w Częstochowie. Rodzice mają dom, u nich byłoby przyjemniej, można by było korzystać z działki. Ale broń Boże nie chcę ich narażać. Dwa tygodnie po powrocie spędzimy z narzeczoną w pełnej izolacji. Wszystko jest już dla nas przygotowane.

Przeczytaj też: