Sport.pl

Wimbledon znów odwołany. Wcześniej wypasano tam bydło, a trybuny były dziurawe od bomb

Wimbledon po raz drugi w historii został odwołany. Wcześniej z powodu drugiej wojny światowej, w czasie której tereny obiektu zajęło wojsko. Wypasano tam bydło, a spadające bomby podziurawiły trybuny.

Wimbledon zajęty przez wojsko

Koronawirus paraliżuje rozgrywki tenisowe. 1 kwietnia władze Wimbledonu zdecydowały, że turnieju nie będzie w tym roku. To pierwszy taki przypadek od czasu drugiej wojny światowej. Wtedy to teren Wimbledonu był intensywnie bombardowany przez niemieckie samoloty. W 1940 roku tylko na kort centralny spadło 6 bomb. Szkody były tak ogromne, że po zakończeniu działań wojennych i wznowieniu turnieju przez pierwsze trzy lata trybuny pozostawały zniszczone i podziurawione. 

Zobacz wideo Iga Świątek: Decyzja French Open zdziwiła mnie i zaskoczyła świat tenisa

W czasie wojny obiekty All England Club były zarekwirowane przez wojsko. Wypasano na nich bydło, hodowano świnie, kury, kaczki, gęsi, króliki i osły. Zbierano zboże. Z kolei Roland Garros miał być w latach 1939-1940 wykorzystywany jako obóz przejściowy dla Żydów kierowanych do obozów koncentracyjnych w Europie Wschodniej. 

Odwołanie tegorocznego Wimbledonu ma charakter historyczny. To pierwszy turniej wielkoszlemowy, który nie odbędzie się z innego powodu niż pierwsza lub druga wojna światowa. W 1986 roku nie rozegrano co prawda Australian Open, ale wynikało to wyłącznie ze zmienionego kalendarza. Wcześniej impreza w Melbourne rozgrywana była na przełomie listopada i grudnia. Od 1987 roku odbywa się w styczniu. Z tego powodu przerwa między kolejnymi edycjami trwała wtedy nieco ponad rok. 

Wimbledon nie mógł być przełożony

Wimbledon odwołano prawie trzy miesiące przed jego rozpoczęciem. Fala zachorowań koronawirusem na Wyspach rośnie. Organizatorzy nie chcieli ryzykować. Nie mieli też wyjścia, bo przełożenie turnieju na inny termin, jak zrobiły to władze Roland Garros, nie wchodzi w grę. Francuzi swój turniej chcą rozegrać od 20 września do 4 października. Nawet gdyby nie zajęli tego terminu, Anglicy i tak by go nie mogli wykorzystać. Jesienią wimbledońska trawa nie nadaje się do gry. W Wielkiej Brytanii jest wtedy zbyt wilgotno i nawierzchnia staje się śliska. Tenisiści połamali by sobie nogi podczas meczów.

Organizatorzy Wimbledonu mogli pozwolić sobie na odwołanie turnieju, bo ubezpieczyli się na taką okoliczność jak pandemia. Ich ubezpieczenie obejmuje rożne wypadki, od zagrożenia epidemiologicznego po śmierć Królowej i późniejszą żałobę narodową, która zakłóciłaby rywalizację. Anglicy przez 17 lat lat trwale płacili składki za polisę. Dzięki temu są teraz wygrani, bo rekompensata pomoże im zwrócić pieniądze kibicom, którzy kupili bilety i posiadaczom praw telewizyjnych.  

Tyle szczęścia nie mają Francuzi. Gdyby przeniesiony na wrzesień Roland Garros jednak się nie odbył, straty byłyby ogromne. - Całkowite straty wyniosłyby około 260 mln euro - przyznał niedawno Lionel Maltese, dyrektor Francuskiej Federacji Tenisowej.  

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o: