Sport.pl

W czasie pandemii był nie do pokonania. Wirus szalał w miastach, a on wygrywał w ringach

W czasach największej pandemii w najnowszych dziejach ludzkości on niemal nie schodził z ringu. Gdy świat przegrywał z hiszpanką, która mogła pochłonąć nawet sto milionów żyć, Harry Greb zanotował serię 45 zwycięstw.

Obecnie jego nazwisko kibicom zapewne mówi niewiele. Eksperci pięściarstwa uważają go jednak za jednego z największych zawodników w historii boksu. Jeśli szukać gwiazdy przed Muhammadem Alim, to część na pewno wskaże na Harry’ego Greba. W Międzynarodowej Bokserskiej Galerii Sław Amerykanin jest zresztą od dawna. Jego legendę budują wyczyny sportowe: 261 wygranych w 298 stoczonych walkach. Nietuzinkowa jest również jego historia. Greb w połowie swej kariery zupełnie nie widział na jedno oko, w drugim miał zaćmę.

Nie dostrzegał też i nie przejmował się pandemią, z jaką od 1918 roku walczył świat. Dla niego liczyły się tylko walki w ringu.

Hiszpanka vs. Greb

Na początku swojej kariery w 1913 roku Greb zarabiał 12 dolarów tygodniowo. Pracował na budowie. Już po kilku latach, gdy przeniósł się na ring, dostawał 33 tysiące dolarów rocznie. Nie tylko dlatego, że był tak dobry, ale też przez to, że walczył tak dużo. Zresztą nie miał kariery amatorskiej. Płatne walki traktował jako treningi, bo i tak nie miał gdzie sparować. Ponieważ pieniędzy nigdy za wiele, czasem walczył co trzy dni. Pod koniec I wojny światowej ringowe potyczki brał niemal hurtowo. Kiedy inni walczyć nie chcieli lub walczyć nie mogli, wiadomo było, że Greb mimo problemów podejmie każde wyzwanie.

Dla świata był to okres czasem trudniejszy niż funkcjonowanie podczas działań zbrojnych. Niektóre szacunki wskazują, że pandemia grypy zwanej hiszpanką, która wybuchła w 1918 roku, dotknęła 550 mln osób, a pochłonęła od 50 do nawet 100 mln ofiar. Rozpoczęła się zresztą w Stanach Zjednoczonych. W armii tego kraju zachorowało 20 proc. żołnierzy. Choroba szybko rozprzestrzeniała się w miastach. Kiedy pierwsza fala hiszpanki uderzała w Amerykę, Greb kursował między Ohio, Pensylwanią, Wirginią, Illinois, Nowym Jorkiem, Massachusetts i innymi stanami, aby w ich największych miastach wychodzić na ringi.

Zobacz wideo Kownacki: Nikogo nie ma na ulicach, czuję się jak w filmie. Jak w jakimś horrorze

W samym 1919 roku stoczył 45 walk. Wszystkie były wygrane. W tamtych czasach nie wszystko zależało od sędziów, bo część werdyktów to tzw. newspaper decision, czyli wskazanie zwycięzcy przez prasę branżową. Kiedy hiszpanka przestała już trapić ludzkość, Greb był kilka kroków od walk dla siebie najważniejszych. W 1922 roku w Madison Square Garden w Nowym Jorku wygrał na punkty z niepokonanym dotąd Gene'em Tunneyem. Zdobył tytuł mistrza Stanów Zjednoczonych w wadze półciężkiej.

Niewidzący mistrz

Już podczas tej walki nie widział na prawe oko. Wzrok w nim utracił rok wcześniej w wyniku odklejenia się siatkówki. Nastąpiło to prawdopodobnie po ciosie jednego z rywali. Bokser ukrywał jednak problemy zdrowotne nawet przed najbliższymi i nadal wychodził na ring. Oszukiwał też lekarzy, zapamiętując litery na tablicy jeszcze przed badaniami wzroku. Czynił tak przez kolejne pięć lat. W tym czasie został też mistrzem kategorii średniej. Dopiero przed śmiercią przeszedł operację usunięcia oka.

Zamiast niego wstawiono mu szklany implant. W ciągu tych pięciu lat miał też wypadek samochodowy, w którym doznał złamania żeber. Greb cierpiał też na zaćmę. Niektórzy potem żartowali, że nie bał się nikogo i niczego, bo zawsze słabo widział. Amerykanin, który na ringach przetrwał pandemię grypy, którego od sportu nie odwróciła wojna, wypadki samochodowe (w sumie miał ich kilka) oraz częściowa ślepota, przegrał w wieku 32 lat ze swym sercem. Zmarł na zawał wskutek komplikacji po operacji udrażniającej drogi oddechowe.

Komentarze (5)
W czasie pandemii był nie do pokonania. Wirus szalał w miastach on wygrywał w ringach
Zaloguj się
  • kocurxtr

    Oceniono 3 razy 3

    Przez sport do kalectwa
    Jak ma wiała nieodżałowana Maria Czubaszek

    Ale wgląda na to, że zawodnikiem z sercem do walki był pierwsza klasa
    Nie to co większość dzisiejszych wymoczków w rurkach.. .

  • baby1

    Oceniono 2 razy 2

    Sport to zdrowie, jak wykazał to już 100 lat temu bokser o nazwisku Greb.

  • krzy-czy

    Oceniono 2 razy 0

    NAJWIĘKSZYM bokserem wszechczasów był, zmarły niedawno, TEOFILO STEWENSON.
    w moskwie bił sie z którymś ze skrzeczów.
    skrzecz wspominał poźniej że gdy tefilo go traił-on myślał ze KOń GO KOPNĄŁ.

  • laborantkolaborant

    Oceniono 5 razy -5

    z cyklu "legendy czerskie"

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX