Polskie skoki narciarskie mogą stracić wielkie pieniądze. Małysz: Na pewno będą cięcia

Sytuacja epidemii koronawirusa w Polsce odbije się mocno na sporcie. Wyjątkiem nie będą skoki narciarskie. "Zanim wszystko wróci do normalności, na pewno będą cięcia. Trochę to może potrwać" - mówił Adam Małysz w rozmowie z portalem WP Sportowe Fakty. Jest jednak dobrej myśli.

"Sponsorzy Polskiego Związku Narciarskiego to głównie duże firmy państwowe i nie tylko. Są też mniejsze, które w jakimś stopniu dotknie kryzys. Zanim wszystko wróci do normalności, na pewno będą cięcia. Trochę to może potrwać" - powiedział Małysz dla portalu WP Sportowe Fakty. O wątku budżetu i ewentualnych problemów finansowych wspominał także w niedawnej rozmowie z Piotrem Majchrzakiem

Zobacz wideo Adam Małysz: W Lahti byłem potwornie zły. Nie wierzyłem w to, co robił Karl Geiger, że to taki fighter. Czułem, że inni coś mieli

Kłopoty finansowe w polskich skokach narciarskich w związku z koronawirusem?

Małysz jest jednak dobrej myśli. "Inwestycje w sport muszą być, żeby sytuacja ekonomiczna firm wróciła do normy po kryzysie. Trzeba się będzie przecież reklamować, napędzać zyski. Mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle" - stwierdził były znakomity skoczek, a obecnie dyrektor PZN

Sezon skoków narciarskich zakończono w połowie marca, odwołując zawody Pucharu Świata w Trondheim, Vikersund i mistrzostwa świata w lotach narciarskich w Planicy. Decyzję podjęto ze względu na rozprzestrzenianie się koronawirusa.