"Niech Ronaldo i Messi znajdą wam lekarstwo". Fejkowy cytat to podwójne szalbierstwo

Wielką karierę zrobił fejkowy cytat rzekomej "hiszpańskiej biolog": "Dajecie piłkarzom milion euro miesięcznie, a naukowcom 1800 euro. Szukacie teraz ratunku? Poproście Ronaldo i Messiego, niech oni wam znajdą lekarstwo". Ja chciałbym tylko zauważyć, że ten cytat to szalbierstwo podwójne. Zarobki piłkarzy przy dochodach przemysłu farmaceutycznego to jakieś drobne na waciki.

To, że to fejk, to już wszyscy wiedzą. Zdjęcie przedstawia minister rolnictwa Hiszpanii (Isabel García Tejerina), a nie żadną biolożkę. Cytat też jest zmyślony. To jest to pierwsze szalbierstwo.

Hiszpańska biologHiszpańska biolog facebook

Odczepcie się do Messiego i Ronaldo

Niemniej jednak wielu "urzekła" sama wymowa cytatu. Toż to skandal, że naukowcy zarabiają o wiele mniej niż piłkarze. Wymowa cytatu i jego powszechność jest aż tak przejmująca, że zajął się nim ekonomista i adwokat Robert Gwiazdowski, który pisze, że przecież biolog, który wynalazłby lek na koronawirusa, zarobiłby więcej niż Messi. Cytatem zajął się też znakomity publicysta "Tygodnika Powszechnego" i kibic piłkarski Michał Okoński. Broni piłkarzy, pisząc, że przecież "dostarczają emocje milionom kibiców", którzy ich potrzebują nawet w epoce zarazy.

Doceniam obu apologetów, ale chciałbym zauważyć, że fałszywość tego sformułowania wynika z zupełnie czegoś innego. Owszem, dla mnie i milionów innych śmiertelników gigantyczne zarobki Messiego czy Ronaldo są niewyobrażalne. Ale gdy na sprawę spojrzeć globalnie, to cała piłka nożna to mały biznesik, jeśli porównać ją do firm farmaceutycznych, od których przecież powinniśmy wymagać nakładów na badania nad nowymi lekami i szczepionkami.

Firma Deloitte oszacowała w ubiegłym roku, że cała europejska piłka nożna osiągnęła przychody w wysokości 28,4 miliarda euro. Cała - czyli wszystkie ligi, wszystkie krajowe federacje oraz FIFA i UEFA razem wzięte. Gigantyczne pieniądze. Prawda? Więcej niż PKB Estonii, ale dużo mniej niż PKB Łotwy.

Piłka nożna to marny biznes

Tyle że jeśli odnieślibyśmy tę kwotę do największych firm farmaceutycznych na świecie, to taka suma nie dałaby całemu europejskiemu biznesowi piłkarskiemu nawet miejsca w pierwszej dziesiątce. Lider branży, Johnson & Johnson, ma przychody - jak wynika z raportu finansowego firmy za 2019 r. - 2,6 raza większe niż cały biznes piłkarski w Europie! Drugi na liście koncern Roche - prawie dwa razy wyższe.

Naprawdę, jeśli ktokolwiek chciałby snuć takie porównania - badaczy nad lekami i piłkarzy - musi sobie uświadomić, jak niewiele w globalnej gospodarce znaczy piłka nożna.

Jeden przykład. Gdyby akcjonariusze Apple nagle najedli się szaleju i postanowili, że za roczny zysk firmy przeznaczą na zakup klubów piłkarskich, to za 55 miliardów dolarów, które uzyskali netto w ubiegłym roku, kupiliby wszystkie drużyny zawodowe z najwyższych klas rozgrywkowych Europy i jeszcze by im sporo zostało. Oczywiście taka transakcja jest niemożliwa, ale chciałbym tylko uświadomić czytelnikom różnicę między Realem Madryt czy Manchesterem United i firmą Apple.

Messi funduje zarobki badaczom

A wracając do samej Hiszpanii, kraju pochodzenia "słynnej biolog", piłka nożna - licząc z biznesami z nią związanymi - daje w tym kraju 4,1 mld euro rocznie w podatkach do budżetu, a wydatki na badania wynoszą 19 miliardów. Można więc populistycznie stwierdzić, że piłka nożna finansuje 25 procent wydatków na badania. Oczekuję więc teraz cytatów w stylu: "Hiszpańska biolog dziękuje piłkarzom, jeden na czterech badaczy zawdzięcza swoją pensję właśnie wam".

Więcej o: