Tenisiści wściekli po decyzji władz Roland Garros. Francuzi wykiwali Brytyjczyków?

Organizatorzy Roland Garros zaskoczyli wszystkich, przenosząc turniej na jesień. Nie konsultowali się z ATP, WTA i przedstawicielami innych turniejów. Wściekli są zawodnicy, bo nie zostali zapytani o zdanie. - Nie mamy nic do powiedzenia w tym sporcie - napisał kanadyjski tenisista Vasek Pospisil.

Tenisowy świat w szoku. Organizatorzy Roland Garros poinformowali we wtorkowe popołudnie, że przenoszą turniej z pierwotnego terminu 24 maja - 7 czerwca na 20 września - 4 października. Od kilku dni pojawiało się coraz więcej głosów, że z powodu koronawirusa nie uda się rozegrać paryskiej imprezy w tradycyjnym majowo-czerwcowym okresie. Nikt jednak nie przypuszczał, że Francuzi zdecydują się przenieść ją na jesień.

Zobacz wideo Jak koronawirus spraliżował świat sportu?

Roland Garros tuż przed US Open

Decyzja władz Roland Garros budzi wiele wątpliwości. Tydzień wcześniej, 13 września, w Nowym Jorku zakończy się US Open. Siedem dni przerwy dla zawodników między jednym turniejem wielkoszlemowym a drugim? Wysiłek niemożliwy do udźwignięcia dla nikogo - nawet dla takich mistrzów jak Novak Djoković, Roger Federer i Rafael Nadal. Dla tego ostatniego to fatalna wiadomość, bo broni w tym sezonie tytułu w dwóch zawodach z cyklu Wielkiego Szlema - właśnie w Paryżu i w Nowym Jorku. 

- To najgorsza wiadomość dla Rafaela Nadala. Musi obronić dwa tytuły wielkoszlemowe na dwóch kontynentach w ciągu jednego miesiąca na rożnych nawierzchniach. Dla niego to mission impossible. Skorzystać może zaś Novak Djoković, który nie wygrał rok temu żadnego z tych turniejów. Nie broni aż tylu punktów, a lubi takie niecodzienne wyzwania - mówi w rozmowie ze Sport.pl Wojciech Fibak, najlepszy polski tenisista w historii.

Morderczy maraton tenisistów

Jeśli francuscy organizatorzy nie zmienią decyzji, a jednocześnie epidemia wygaśnie, tenisistów czekają bardzo trudne miesiące. Od lipca zagrają kolejno w: Londynie na Wimbledonie, w Tokio na igrzyskach, w Nowym Jorku na US Open i w Paryżu na Roland Garros. Między poszczególnymi imprezami będzie tydzień, góra dwa tygodnie przerwy, a trzeba wziąć pod uwagę nie tylko zmęczenie, lecz także zmiany czasowe oraz przejście na inne nawierzchnie. Po trawie cykl wkroczy na korty twarde, by na dwa tygodnie przenieść się na mączkę. Czy ktoś to wytrzyma?

Protestować będą organizatorzy turniejów tradycyjnie zaplanowanych w cyklu WTA i ATP po US Open w: Sankt Petersburgu, Metz, Chengdu, Zhuhai, Sofii, Guangzhou, Seulu, Tokio, Wuhan i Taszkiencie.

Ciekawe, jak podejdzie do decyzji Francuzów Roger Federer. Z jednej strony niedawno przeszedł zabieg kolana i miał wrócić do gry dopiero na Wimbledonie, opuszczając French Open. Z drugiej nowy termin paryskiej imprezy też mu nie pasuje, bo koliduje z tegorocznym Laver Cup w Bostonie (25-27 września). Choć to turniej towarzyski, dla Szwajcara, pomysłodawcy, ma bardzo duże znaczenie. 

Będzie wojna na tenisowej górze

Szykuje się też wojna na samej górze światowego tenisa. - Szef WTA Steve Simon potwierdził, że WTA jest zaskoczone decyzją organizatorów Roland Garros - napisał dziennikarz New York Times, Christopher Clarey. 

Francuzi nie konsultowali się także z ATP ani z Międzynarodową Federacją Tenisową (ITF). Na środę WTA i ATP zapowiedziały wspólny komunikat w sprawie Roland Garros.

Zawodnicy wściekli - nikt ich nie pytał o zdanie 

Co najgorsze, okazuje się, że francuscy organizatorzy nie zapytali o zdanie nawet zawodników. Ci chwilę po ogłoszeniu decyzji zareagowali w jednoznaczny sposób.

- Przepraszam bardzo??? - tak krótko po francusku skomentowała Japonka Naomi Osaka. 

- To szaleństwo. Zmiana terminu Roland Garros na tydzień po US Open. Brak komunikacji z zawodnikami lub ATP. Nie mamy nic do powiedzenia w tym sporcie. Już czas - dodał na Twitterze Kanadyjczyk Vasek Pospisil. Po kilku godzinach usunął tamten tweet, ale zamieścił kolejny: To trudny czas. Ta katastrofa dotknęła wszystkich. Priorytetem powinna być poprawa komunikacji i współpraca w poszukiwaniu rozwiązań. Nie podejmowanie samolubnych/aroganckich decyzji, które mają negatywny wpływ na rozgrywki.

Amerykanka Madison Keys zareagowała mocno ironicznie. - Wszystko w porządku - napisała.

Poirytowana była nawet reprezentantka gospodarzy Alize Cornet. - Miło dowiedzieć się o tym z Twittera - napisała Francuzka. 

Tak zareagowała Iga Świątek:

A tak Elina Svitolina: 

 - Znajdź mi jednego tenisistę, który znał tę decyzję - napisał Szwajcar Stan Wawrinka. 

Francuzi uprzedzili Brytyjczyków. "Sprytna decyzja"

Nie wiadomo też, co z igrzyskami olimpijskimi. Tenisiści mieli się kwalifikować na podstawie rankingu z 8 czerwca - dzień po zakończeniu Roland Garros. Skoro impreza w Paryżu odbędzie się w innym terminie, a rozgrywki są obecnie zawieszone, to nie wiadomo, czy zawodnicy będą mieli jeszcze szansę zdobyć gdzieś punkty i poprawić pozycję przed 8 czerwca. 

- To bardzo sprytna decyzja Francuzów. Chodzi nie tylko o samo zagrożenie zdrowia dla tenisistów i kibiców. Organizatorzy Roland Garros nie są też gotowi z rozpoczęciem imprezy, bo ostatnie prace remontowe stanęły przez pandemię. Dlatego zarezerwowali sobie taki termin jako pierwsi, wiedząc, że szefowie Wimbledonu mogą mieć zaraz podobny problem i też będą chcieli przekładać turniej. Wiemy, co się dzieje w Wielkiej Brytanii, gdzie tych przypadków zakażeń może być zaraz dużo więcej - dodaje Fibak.

Więcej o: