Bundesliga walczy o przetrwanie. "Stawką jest coś więcej niż tylko kilka meczów"

Władze Bundesligi walczą o przetrwanie z powodu koronawirusa. Stawką są dziesiątki tysięcy miejsc pracy - uważa Christian Seifert, szef niemieckiej ligi piłkarskiej (DFL).

Z powodu koronawirusa, władze Bundesligi zawiesiły rozgrywki zarówno 1., jak i 2. Bundesligi do 2 kwietnia. Wiele jednak wskazuje na to, że zawieszenie może zostać przedłużone, jeśli sytuacja związana z pandemią nie poprawi się w nadchodzących dniach. To rodzi wielkie problemy dla całej ligi, co podkreśla Christian Seifert, szef DFL.

Zobacz wideo Koronawirus zatrzymał świat sportu. Jakie wydarzenia odwołano?

Szef DFL: Stawką jest coś więcej niż tylko kilka meczów"

- Stawką są dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Dotarliśmy do punktu, w którym Bundesliga musi przyznać, że produkuje produkt, i jeśli przestanie go produkować, przestanie istnieć - powiedział Seifert podczas konferencji prasowej. - Nie chodzi tu tylko o gwiazdy. Stawką jest coś więcej niż tylko kilka meczów - dodał.

Seifert podkreślił, że brak dochodów z praw telewizyjnych, od sponsorów i ze sprzedaży biletów może oznaczać, że nawet jeśli piłkarze zrezygnowali z pensji, kluby mogłyby przetrwać, ale niezbyt długo. Władze DFL zdają sobie sprawę, że jeśli potwierdzi się najgorszy scenariusz i Bundesliga nie zostanie wznowiona, kilka klubów może zbankrutować z powodu pandemii.

Jednym z rozwiązań mógłby być powrót do gry bez kibiców na trybunach, nazwanych w Niemczech "Geisterspiele", co oznacza "mecz z duchami", choć były one mocno krytykowane przez niemieckich fanów. - Jeśli odrzucimy teraz "Geisterspiele", nie będzie trzeba dyskutować, czy w przyszłym sezonie w Bundeslidze będzie grać 18 czy 20 klubów, bo nie będzie już 20 klubów - dodał Seifert.

Więcej o: