Fruwając pod koszem: Śliska, kiedy mokra

Ubiegłoroczny sezon NBA rozpoczął się od awantury o stroje. Bo koszykarz w krawacie jest mniej awanturujący się. Teraz podobnie: jeszcze nie zaczęli grać, a już narzekają. Tym razem na nowe piłki.

Skórzane piłki Spaldinga, którymi grano w NBA od dziesięcioleci, zostały zastąpione przez cud technologii - piłkę syntetyczną skomponowaną z mikrowłókien ( microfiber composite ), zbudowaną bez rowków, zgodnie z technologią krzyżujących się trakcji ( cross traxxion technology ), ze specjalnym hydrosystemem zarządzania wilgotnością (hydrophilic moisture management system). Wszystko po to, żeby ułatwić zawodnikom życie, a boiskowe doświadczenia ujednolicić. Stare piłki bowiem szybciej się ścierały, w jednym meczu grało się piłką bardziej napompowaną, w innym mniej, jedną się lepiej kozłowało, drugą gorzej, jedna odbijała się wyżej, druga niżej. Nowe miały zapewnić lepszą chwytność, lepsze czucie piłki, a przede wszystkim - miały zawsze i wszędzie zachowywać się tak samo.

Na pierwszy rzut oka nowe piłki wyglądają jak stare - mają taki sam kolor, wielkość, tyle samo ważą. Ale to tylko pozory.

Szybko okazało się, że gdy tylko nowa piłka zetknie się z potem zawodnika, staje się śliska jak mokre mydło. Nad śliską piłką trudniej jest zapanować - będzie zatem więcej strat i więcej przypadkowości. Zresztą gdy jest sucha, też nie jest dobrze: za bardzo przylepia się do ręki, ograniczenie liczby rowków powoduje, że trudniej jest piłkę chwycić, trudniej objąć ją ręką i ma się nad nią mniejszą kontrolę przy rzucie. Będzie zatem więcej rzutów niecelnych.

Koszykarze nie pozostawili na nowej piłce suchej (nomen omen) nitki. Larum pierwszy podniósł Shaq - oznajmił, że nowe piłki są jak tanie podróby z hipermarketu, a ten, kto je zatwierdził do gry, powinien zostać natychmiast wylany z pracy. Ale ocena nowego wynalazku jest tym razem wyjątkowo zgodna:

"Będzie więcej zbiórek, bo będzie więcej cegieł" - Dwyane Wade.

"Będziemy ją gubić jak szaleni" - Gilbert Arenas.

"Gdy tylko się zmoczy, wszędzie strasznie lata" - Devin Harris.

"Przynajmniej będę miał wytłumaczenie, kiedy rzuty nie będą mi wchodziły" - Joe Johnson.

"Ja jestem ze starej szkoły, więc kocham oldskulową piłkę" - Kobe Bryant.

"Gdy ją trzymam, przyczepia mi się do ręki i nie mogę się jej pozbyć" - Steve Nash.

"Mecze będą wygrywane lub przegrywane, bo podającemu albo rzucającemu piłka się wymsknie" - Lamar Odom .

Na szczęście są i tacy, którym nowa piłka się podoba.

"W każdej lidze gra się piłką z syntetyków - w szkole średniej, w college'u, w FIBA itp. Najwyższy czas na taką piłkę w NBA" - prezydent NBA David Stern.

"To znacznie lepsza piłka" - wiceprezydent NBA Stu Jackson.

"Technologicznie jest znacznie lepsza" - rzecznik NBA Tim Frank.

"To doskonały produkt. Wydaliśmy setki tysięcy dolarów na badania nad jego doskonaleniem" - Dan Touhey, dyrektor marketingu Spaldinga.

Z pewnością w głoszeniu takiej opinii nie przeszkadza mu to, że stare piłki kosztowały w sklepie 75 dol., a nowe - 100 dol. A koszty produkcji nowej piłki są o 5 proc. niższe.

Kronika towarzyska

Shaq ćwiczy nową technikę rzucania wolnych. Nie używa w ogóle lewej ręki - trzyma piłkę jedną ręką, prawą. Skuteczność 60 proc. (w trzech ostatnich sezonach nigdy nie miał powyżej 50 proc.). A może jednak to ta nowa piłka?

Z cyklu: za to właśnie uwielbiamy koszykarzy NBA - skrzydłowy New Jersey Antoine Wright, który woli spędzać czas z Vince'em Carterem niż z Richardem Jeffersonem: "Vince ma samolot. A gdy masz samolot, możesz być tam, gdzie zechcesz. Richard jest bardziej oszczędny. Samolotu nie kupi - on tylko lata pierwszą klasą".

NBA zabroniła koszykarzom grania w tak modnych w zeszłym roku rajtuzach. Specjaliści od zdrowia i / lub mody już kombinują, jak obejść ten zakaz. Prawdopodobnie koszykarze będą zakładać tzw. podspodenki (muszą się kończyć tuż nad kolanem), do tego długie skarpety (a la Keith Van Horn) i opaskę na kolanie. I proszę - nowe, trzyczęściowe rajtki gotowe.

Po zakończeniu poprzedniego sezonu Bonzi Wells otrzymał od Sacramento propozycję kontraktu - 36 mln dol. za 5 lat gry. Agent William Phillips odradził mu przyjęcie tej propozycji, obiecał znalezienie lepszej oferty. Kings zatrudnili Johna Salmonsa, a Wells ostatecznie podpisał dwuletni kontrakt z Houston za 5 mln. Agenta już zwolnił.

Philadelphia 76ers przyjechali do Europy. Zagrali kilka meczów, m.in. z hiszpańską Winterthur FC Barceloną. Trener Barcelony po meczu powiedział: "Muszę powiedzieć, że mieliśmy dzisiaj łatwy mecz, dużo łatwiejszy niż mecze w lidze hiszpańskiej. Rywale w lidze ACB są znacznie silniejsi niż ci, z którymi dzisiaj graliśmy".

Stephen Jackson z Indiana Pacers wybrał się nocą na miasto i wdał się z kumplami w uliczną strzelaninę. Nic mu się nie stało, ale chyba wyląduje w więzieniu. Trener Bostonu Doc Rivers, skomentował to tak: "Mój tata zawsze mawiał: Po północy nie dzieje się nic dobrego. Po północy wychodzą na dwór wszyscy źli ludzie. Dlatego pocztę roznosi się w dzień".

Fajny blog wczoraj widziałem

Na nba.com blogują Chris Kaman i Gilbert Arenas. Oto próbki:

Kaman : Wycieczka do Rosji była cool. Nigdy wcześniej tam nie byłem, tzn. w ogóle nie byłem wcześniej w Europie. Byłem w Meksyku i Kanadzie, ale w Rosji - nigdy. Było cool. Wszędzie, gdzie chodziliśmy, mieliśmy ochronę i tłumacza. Kibice byli naprawdę cool. Mieli dzwonki, gwizdki, trąbki.

Arenas : Właśnie zamówiłem samochód dla mojego ojca, który się żeni. Zamówiłem maybacha, wiecie - pięćdziesiątkęsiódemkę. Tylko jeden taki jest. Zrobili go do filmu "Wspomnienia gejszy". A teraz kłócimy się o ten samochód, bo wiecie - jest tylko jeden taki i też bym taki chciał. Ale ojciec też go chce, bo mówi, że "drewno fajnie wygląda". Czujecie? Ale i tak w końcu mu go dam.

Ciekawostki o debiutantach

Tyrus Thomas (nr 4, Chicago) ma ksywkę T-Time. Jego ulubiona potrawa to ryba smażona z sałatką ziemniaczaną. Jest fanem Tracy'ego McGrady.

Adam Morrison (nr 3, Charlotte) fanatycznie dba o swój poziom cukru we krwi. Jada bardzo regularnie - np. zawsze na 2 godziny i 15 minut przed meczem stek i pieczone ziemniaki. W akademiku powiesił sobie cztery plakaty: Rage Against the Machine, Che Guevarę, Karola Marksa i Larry'ego Birda. Jest posiadaczem najsłynniejszych już wąsów w NBA.

LaMarcus Aldridge (nr 2, Portland) zastanawiał się, czy nie zrezygnować z college'u, ale posłuchał rady Shaqa. Rada brzmiała: w college'u nie tylko nauczysz się lepiej grać, ale jeszcze dobrze się zabawisz.

Andrea Bargnani (nr 1, Toronto) jest pierwszym zawodnikiem w historii, który wyleciał za faule w meczu Ligi Letniej NBA. 9 lipca zaliczył 10 fauli w meczu z Sacramento. Andrea jest kibicem rzymskiego klubu piłkarskiego Lazio. Ciekawe, prawda?

Złota myśl

"Kiedy rusza sezon, tak jak teraz - pojawia się swędzenie. Ale nie jest takie duże, żeby trzeba się było podrapać" - Michael Jordan.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.