Polska - Chorwacja 1:0. Kac po Kolumbii wyleczony

Polska pokonała Chorwację w Wolfsburg 1:0. Gola zdobył Euzebiusza Smolarka. W bramce drużyny Pawła Janasa zagrał Artur Boruc, który wczoraj odniósł - jak się dziś okazało - niegroźną kontuzję palca lewej ręki. Reprezentacja zagrała o wiele lepiej niż we wtorek z Kolumbią.

Wypowiedzi po meczu Komentarz Fotogaleria Protokół meczu

W porównaniu do meczu z Chorzowa w wyjściowym składzie zaszła tylko jedna zmiana. Za Kamila Kosowskiego wszedł do jedenastki Arkadiusz Radomski. Piłkarz Austrii Wiedeń razem z Radosławem Sobolewskim stworzyli parę defensywnych pomocników. Na prawą pomoc przeszedł za Kosowskiego Euzebiusz Smolarek. W ataku wystąpił więc osamotniony Maciej Żurawski.

Okazało się, że wiadomości o coraz wyższej formie Polaków nie były czczymi przechwałkami. Gra reprezentacji wyglądała o wiele lepiej niż z Kolumbią. Zawodnikom chciało się biegać, nie brakowało im szybkości. Stwarzali bramkowe okazje.

Nie ma grania nie wiadomo do kogo

W I połowie dwa razy groźnie strzelał Krzynówek, a w polu karnym szarżował Żurawski (chyba powinien być rzut karny w 10. minucie). Przez pół godziny Polacy sprawiali lepsze wrażenie niż rywale, ale do Chorwatów należała końcówka I połowy. Najpierw Boruc znów (podobnie jak z Kolumbią) dał się zaskoczyć piłką odbitą po rzucie wolnym. Na szczęście bramkarz Celticu naprawił swój błąd bardzo szybko, wybijając piłkę przed nadbiegającym rywalem.

W 43. minucie po raz drugi dopisało szczęście polskiemu bramkarzowi. Piłka mocno uderzona przez Dario Srnę trafiła w poprzeczkę. Boruc chyba lekko zmienił lot futbolówki, którą później poza boisko wybił Jacek Bąk.

- Widać poprawę w grze polskiego zespołu - komentował Grzegorz Mielcarski w TVP. - Zawodnicy są bardziej pewni siebie. Nie ma już tego grania długą piłkę nie wiadomo do kogo. Jest więcej gry z pierwszej piłki. Brakuje jednak dośrodkowań z boków boiska. W tym elemencie gry powinni być aktywniejsi Smolarek i Krzynówek.

- Obaj nasi boczni pomocnicy powinni mieć więcej wsparcia od bocznych obrońców - analizował z kolei Jerzy Engel w studiu. Zdaniem byłego selekcjonera ta dobra współpraca widoczna była, gdy Krzynówek mógł zdobyć gola po podaniu od Baszczyńskiego.

Z kolei trener Jacek Gmoch krytykował nieco Mirosława Szymkowiaka. - On nie powinien grać tylko prostopadłych piłek do Żurawskiego, ale również dostrzegać na skrzydłach Krzynówka i Smolarka.

Mimo wszystko Gmochowi gra Polaków przypadła do gustu. Ostrzegał jednak, że ten system - z jednym napastnikiem i z piątką w pomocy - może nie być skuteczny w grze z Kostaryką i Ekwadorem.

Wszyscy fachowcy byli jednak zgodni - kluczem do jeszcze poprawienia gry jest lepsze funkcjonowanie skrzydeł.

Oni wygrali z Argentyną

W drugiej połowie najlepszej okazji do strzelenia gola dla gości nie wykorzystał Bosnjak, który był sam na sam z Borucem, ale przestrzelił.

Lepszą skutecznością popisał się w 53. minucie Smolarek. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Macieja Żurawskiego piłkarz Borussii Dortmund najwyżej wyskoczył w polu karnym rywali i głową umieścił piłkę w siatce.

- Nie wszystko w tym meczu, było tak jak byśmy chcieli - powiedział drugi trener kadry Maciej Skorża. - Przede wszystkim powinniśmy dłużej utrzymywać się przy piłce, aby regulować tempo gry. Więcej też grać skrzydłami. Na pewno jednak to był ważny mecz. Wygraliśmy z silnym przeciwnikiem, który w tym roku pokonał m.in. Argentynę.

Sobotni mecz prawdopodobnie (u trenera Janasa nigdy nic nie wiadomo, o czym przekonać mogli się nie tak dawno Frankowski i Dudek) rozstrzygnął kwestię, kto będzie numerem jeden w polskiej kadrze. Artur Boruc grał 90 minut i raczej to on będzie grał z Ekwadorem na inaugurację mundialu.

- Dziś najważniejsze było, że nie straciliśmy bramki i wygraliśmy - powiedział po meczu Boruc, który w doliczonym czasie gry pewnie obronił groźny strzał Bosko Balabana. - Styl, w jakim to zrobiliśmy, był już mniej ważny.

Czy w takim ustawieniu jak dziś - z pięcioma pomocnikami i jednym napastnikiem - Polacy zagrają 9 czerwca z Ekwadorem, czy też to defensywne ustawienie na Niemcy? - Wolę na to pytanie nie odpowiadać - stwierdził Skorża.

- To defensywne ustawienie może szybko przerodzić się w ofensywne 4-3-3, gdy boczni pomocnicy - Krzynówek i Smolarek przejdą do ataku - analizował Mielcarski. - Niestety w takim ustawieniu bardzo mało okazji na strzelenie gola ma Żurawski. Dziś właściwie dostał tylko jedno prostopadłe podanie. Na pochwałę zasługują natomiast defensywni obrońcy. Szczególnie Arkadiusz Radomski. On odebrał rywalom mnóstwo piłkę. Poza tym brał na siebie ciężar przytrzymania piłki. Widać było po nim pewność siebie.

Przed mundialem Polacy zagrają jeszcze jedno spotkanie. We wtorek spotkają się z amatorską reprezentacją Dolnej Saksonii w Salzgitter.