A może Dawid Kownacki to nie napastnik, a ofensywny pomocnik?

- W reprezentacji młodzieżowej jestem ofensywnym pomocnikiem i w takiej roli zaczynałem grać w Lechu Poznań - przypomina Dawid Kownacki, który strzelił właśnie pierwszego gola od ponad siedmiu miesięcy. Może to jest pozycja dla niego...
Dawid Kownacki na treningu Lecha Poznań
ANNA KOWALIK

Od 2 marca i wyjazdowego trafienia w meczu z Górnikiem Zabrze w ekstraklasie Dawid Kownacki nie zdobył bramki w żadnym z szesnastu występów w oficjalnym spotkaniu pierwszej drużyny Kolejorza. Dla nastolatka okrzykniętego wielkim talentem nastał trudny czas. Przestał grać w podstawowym składzie, często leczył drobne kontuzje. - Nic z niego nie będzie - zdążyło go już skreślić część kibiców Lecha Poznań.

Klub jednak nie zgodził się latem na wypożyczenie Dawida Kownackiego do Wisły Płock. Prezes Karol Klimczak dał piłkarzowi wotum zaufania. - To jest zawodnik, o którym mogę powiedzieć, że wszystko poświęcił dla Lecha. Pewnie mało kto wie, ale w wieku 10-12 lat Dawid Kownacki był przywożony przez mamę z Gorzowa do Poznania, po to, żeby trenować w Lechu. Tak dojeżdżał na zajęcia ze trzy lata, więc świadczy to o determinacji, o miłości do Lecha, o chęci poświęcenia wszystkiego, by być dobrym zawodnikiem. Jego potencjał jest bardzo duży.

O dużych możliwościach Dawida Kownackiego mówił też nowy trener Lecha Poznań Nenad Bjelica. - Bardzo wiele od niego oczekuję. Wiem, że strzelał już gole i spodziewam się, że znów będzie. Że rozegra bardzo dobry sezon. Bardzo mi się podoba ten zawodnik, ale musi pilnie pracować na treningach. Dopiero ta praca w połączeniu z talentem może mu coś dać - powiedział.

Przez ponad miesiąc od przyjścia Chorwata do klubu Dawid Kownacki nie przełamał jednak kryzysu. Dostawał szansę gry przez kilkanaście minut i nie błyszczał podczas tych występów. Przełom może nastąpić teraz.

Lechita wrócił odmieniony ze zgrupowania reprezentacji Polski U-21. W meczu towarzyskim z Ukrainą wypracował rzut karny. Przeciwko Czarnogórze sam strzelił gola, a przy dwóch innych asystował. - Wydaje mi się, że rozegrałem dwa dobre mecze i chciałbym, żeby było tak zawsze - mówi. - Wróciłem do klubu podbudowany i mam nadzieję, że będę mógł teraz pomóc Lechowi w lidze. Nie chcę nakładać na siebie dodatkowej presji i tak jest ona duża. Wiem, że potrafię grać lepiej niż dotąd i muszę przełożyć postawę w reprezentacji na mecze Lecha.

Dawid Kownacki zwraca też uwagę na ważną rzecz, która każe inaczej spojrzeć na jego ostatnie dokonania w zespole z Bułgarskiej. - W reprezentacji przydzielono inną rolę w Lechu, bo tam gram jako ofensywny pomocnik. W ataku występuje Mariusz Stępiński i to on ma przede wszystkim strzelać gole. Ja natomiast dobrze się czuję, gdy mogę wejść w pole karne z drugiej linii i tak zaskoczyć przeciwnika. W ten sposób zdobyłem bramkę - wyjaśnia i dodaje: - Od początku mojej przygody z Lechem grałem właśnie na pozycji ofensywnego pomocnika, tak było również w Młodej Ekstraklasie i w takiej roli zaczynałem grę w pierwszej drużynie, gdy wchodziłem na boisko na ostatnie minuty meczów. Wtedy miałem przed sobą Łukasza Teodorczyka. Wtedy było mi łatwiej.

Zawodnik, który ma już na koncie ponad 70 występów w ekstraklasie, zdaje sobie sprawę z tego, że w obecnym Lechu łatwiej mu będzie zagrać w ataku niż na pozycji ofensywnego pomocnika, bo konkurencja o to miejsce na boisku jest mniejsza. - W Lechu gramy innym ustawieniem niż reprezentacja, więc muszę się dostosować i na treningach potwierdzić formę z meczów kadry. Mam teraz bodziec do tego - uważa Dawid Kownacki. - Są osoby, które nie uważają mnie za napastnika, bo nie strzelam goli. Mogę jednak powiedzieć, że zawsze się staram, zawsze zostawiam serce na boisku i chcę pomagać drużynie. Nie zawsze mi to wychodzi tak, jak tego oczekuję. Dawno nie strzeliłem już gola w lidze i nie ukrywam, że bardzo mi tego brakuje. Wierzę w to, że przyjdzie taki czas, że znów będę trafiał do siatki i to seriami.

Więcej o: