Trener King Szczecin: We własnej hali gramy trochę jak na wyjeździe. Stąd problemy na początku meczu

W poniedziałek koszykarze King Szczecin zainaugurowali sezon od zwycięstwa nad Startem Lublin 93:88, ale to nie był dobry mecz w wykonaniu gospodarzy.

W pierwszej połowie zespół Marka Łukomskiego nie mógł znaleźć sposobu na świetne dysponowanego Serba Stefana Balmazovicia. Wilki Morskie od początku musiały gonić wynik, ponieważ szybko zrobiło się 11:2 dla Startu Lublin.

Potem spotkanie oscylowało wokół remisowego rezultatu. W ostatniej kwarcie górą było jednak doświadczenie koszykarzy ze Szczecina i King ostatecznie przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę. To był pierwszy inauguracyjny komplet punktów w historii występów zespołu w Tauron Basket Lidze.

- Cieszy nas zwycięstwo i dwa punkty, ale styl gry był daleki od naszych oczekiwań - nie ukrywa Łukomski. - Po naszych zeszłorocznych doświadczeniach najważniejsza była jednak wygrana przed serią trudnych spotkań. Za dwa tygodnie nikt nie będzie pamiętał, że pokonaliśmy rywali po męczarniach i pięcioma punktami.

Teraz szczecinian czekają ciężkie pojedynki z Anwilem Włocławek, PGE Turowem Zgorzelec oraz Stelmetem BC Zielona Góra.

Grają jak na wyjeździe

Łukomski zna przyczynę, dlaczego jego zespół tak słabo rozpoczął poniedziałkowe spotkanie i musiał gonić wynik.

- Tu nikt nie jest winny, bo taką mamy specyfikę, ale gramy w naszej hali, trochę jak na wyjeździe - mówi szkoleniowiec Kinga. - W dniu meczu mieliśmy tylko 45 minut treningu na głównym parkiecie i to były nasze jedyne zajęcia tutaj w ciągu 10 czy 12 dni. Poza tym ćwiczymy tylko na hali rozgrzewkowej. Żeby dobrze wejść w mecz, zawodnicy muszą czuć się pewnie i dobrze znać halę, a w naszym przypadku jest o to bardzo trudno. Rywale nam odskoczyli dzięki szczęśliwym rzutom z dystansu i na tym zbudowali pewność siebie. Potem grało nam się bardzo ciężko.

Azoty Arena jest prawdopodobnie najbardziej obłożoną halą w Polsce. Swoje mecze rozgrywają tutaj poza Kingiem Szczecin także Chemik Police i Espadon Szczecin, a nierzadko również Pogoń 04, Pogoń Baltica i Pogoń Handball. Jeśli dorzucić do tego treningi i weekendowe imprezy (ostatnio targi czy turniej Gigantów Siatkówki), to faktycznie trudno jest znaleźć wolny termin na dłuższy trening na głównym parkiecie.

Kibice pomogli

Podopieczni Łukomskiego w poniedziałek nie czuli się zbyt dobrze na parkiecie, ale dzięki kibicom nie zapomnieli, że grają w Szczecinie. Przez cztery kwarty mogli liczyć na głośny doping, który pomógł wyszarpać ważne zwycięstwo.

- Dziękujemy kibicom za wsparcie. Słyszeliśmy ich od pierwszej do ostatniej minuty - mówi w rozmowie z KingWilkiTV Marcin Dutkiewicz. - W takiej hali i przy takim dopingu gra się znacznie fajniej.

Więcej o: