W środę portowcy pokonali zespół ze stolicy Podlasia 4:1 i awansowali do ćwierćfinału pucharowych rozgrywek. Okazja do rewanżu nadarza się bardzo szybko, ponieważ dzisiaj obie drużyny powalczą o ligowe punkty. Stawka jest równie duża. Gospodarze chcą utrzymać fotel lidera, a szczecinianie nie mogą dać się zepchnąć do strefy spadkowej.
Atmosfera będzie gorąca. Trener Pogoni Kazimierz Moskal spodziewa się, że dodatkowo podgrzeje ją sztab szkoleniowy rywali. Ławka Jagiellonii słynie z dużej aktywności i wywierania presji na sędziach. Próbkę możliwości w środę dał trener bramkarzy Grzegorz Kurdziel, którego arbiter odesłał na trybuny.
- Spodziewam się jeszcze większej presji i prowokacji ze strony ławki rezerwowych Jagiellonii - mówi Moskal. - Ciekawe było już w meczu u nas, a teraz grają u siebie. W swojej karierze miałem okazję doświadczyć na sobie, jak oni tam reagują. Na pewno będzie energetycznie.
Dużo powinno się też dziać na samym boisku. Oba zespoły grają ofensywnie.
- Na pewno łatwiej mierzyć się z drużyną, które też chce grać piłką i nie skupia się tylko na defensywie - mówi trener. - Wtedy jest więcej przestrzeni na boisku. Wiadomo, że czy to Pogoń, czy reprezentacja Polski mają problem z atakiem pozycyjnym. To wymaga dużych umiejętności stricte piłkarskich, dużo ruchu, zmian pozycji i kreatywności w tworzeniu sytuacji na boisku.