Giganci Siatkówki: Po pierwszym dniu Polska - Niemcy 1:1. Zgrzyt? Hala przecieka [ZDJĘCIA]

Mariusz Wlazły, Karol Kłos, Michał Winiarski czy Mateusz Bieniek. To oni ściągnęli do Azoty Areny kibiców, którzy w sobotnie popołudnie chcieli na żywo zobaczyć największe gwiazdy polskiej siatkówki.
VII Międzynarodowy Turniej Charytatywny Giganci Siatkówki w Szczecinie
CEZARY ASZKIEŁOWICZ

Początek siatkarskiego święta w Azoty Arenie miał miejsce w piątkowy wieczór. Espadon Szczecin na inaugurację Plus Ligi przegrał z aktualnym mistrzem Polski ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 0:3. W sobotę rozpoczęły się już właściwe i charytatywne zmagania w turnieju Giganci Siatkówki. Cel jest szczytny. Trzeba pomóc 4-letniemu Gracjanowi, który musi przejść operacje serca.

Chemik dobrze otworzył

Zanim na parkiecie pojawiły się ZAKSA, Skra Bełchatów oraz niemieckie Vfb Friedrichshafen i Berlin Recycling Volleys, dodatkowy sparing rozegrały siatkarki Chemika Police.

Podopieczne Jakuba Głuszaka bez problemu pokonały SC Poczdam 3:1. Gospodynie wygrały pierwsze trzy sety, ale sztaby szkoleniowe zdecydowały o rozegraniu jeszcze jednej partii. Ta padła łupem rywalek. Chemik zaliczył dobre zawody. Przede wszystkim jeśli chodzi o przyjęcie i kontratak.

- Starałyśmy się grać szybko i dziś wychodziło nam to całkiem nieźle - mówi Aleksandra Jagieło.

Niemcy przyjechali wygrać

Po godz. 17 zaczęły się już najważniejsze mecze w turnieju Gigantów Siatkówki. ZAKSA zagrała z Vfb Friedrichshafen.

- Jechaliśmy tutaj zdecydowanie najdłużej, bo aż 11 godzin. Chcemy to wykorzystać - śmiał się trener niemieckiej drużyny Vital Heynen. - Wiem, że ZAKSA za tydzień gra ze Skrą, a my w Superpucharze zmierzymy się z Berlinem. To świetna okazja do podpatrzenia rywali i sprawdzenia w jakiej formie jesteśmy my. Fajnie się złożyło.

- Najważniejszy był piątkowy mecz ligowy z Espadonem - mówi kapitan ZAKSY Benjamin Toniutti. - Do turnieju też podejdziemy poważnie, chcemy pomóc. Gramy z silnymi zespołami i to dobre przygotowanie do ligi. Dziękujemy organizatorom za zaproszenie.

Mistrzowie Polski na starcie z Vfb Friedrichshafen wyszli w mocno rezerwowym składzie i przegrali 0:3. Grali ci zawodnicy, którzy piątkowy mecz z Espadonem oglądali z "kwadratu" dla rezerwowych. Pierwsze dwa sety przegrali dość zdecydowanie, walkę podjęli w trzecim.

Skra ze wsparciem

Udany rewanż godzinę później wzięła Skra Bełchatów, która pokonała Niemców z Berlina 3:0. Siatkarze Philippe Blaina mogli liczyć na najgłośniejsze wsparcie z trybun. Wzdłuż parkietu przechadzała się klubowa maskotka, a wielu kibiców było ubranych w koszulki bełchatowskiej drużyny.

Samo spotkanie było znacznie bardziej wyrównane i stało na wyższym poziomie. Mimo, że na boisku nie pokazali się Mariusz Wlazły i Karol Kłos, to kibice oglądali długie wymiany i efektowne akcje. Pierwszego seta bełchatowianie wygrali na przewagi, trzeciego po efektownym pościgu. Mistrz Niemiec okazał się godnym rywalem.

W niedzielę o godz. 14.45 Skra zmierzy się z Vfb Friedrichshafen (nieoficjalny finał), a o godz. 17.15 ZAKSA zagra z Berlinem.

Dach znów przecieka

Oba mecze zakończyły się dość szybko i choć nie trzeba było ścierać parkietu z litrów potu, to wiadra i ręczniki się przydały. Pod koniec zmagań przeciekać zaczął dach Azoty Areny (przez kilka godzin padał rzęsisty deszcz). Na szczęście nie był to duży wyciek i miał miejsce poza polem gry. To jednak już nie pierwsza taka sytuacja na szczecińskiej hali.

Przeciekający dach na Azoty Arenie
Przeciekający dach na Azoty ArenieMateusz Kasprzyk
Przeciekający dach na Azoty Arenie
Przeciekający dach na Azoty ArenieMateusz Kasprzyk

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - VfB Friedrichshafen 0:3 (22:25, 17:25, 21:25)

ZAKSA: Witczak, Bociek, Semeniuk, Pająk, Maziarz Czarnowski, Banach (l.) oraz Wiśniewski

Friedrichshafen: Sossenheimer, Finger, Gunthor, Mustedanović, Kocian, Takvam, Steuerwald (l.)

PGE Skra Bełchatów - Berlin Recycling Volleys 3:0 (29:27, 25:18, 25:23)

Skra: Lisinac, Janusz, Gladyr, Szalpuk, Winiarski, Luburić, Milczarek (l.)

Berlin: Okolić, Marshall, Kromm, Vigrass, Kuehner, Carroll, Perry (l.) oraz Schott, Fischer