Górnik Łęczna - Lech Poznań. Matus Putnocky: Górnik u siebie jest naprawdę mocny

- Strzelili cztery gole Koronie Kielce, wygrali z Legią Warszawa. U siebie piłkarze Górnika Łęczna są mocną drużyną - uważa bramkarz Lecha Poznań Matus Putnocky przed piątkowym pojedynkiem w Lublinie w jedenastej kolejce ekstraklasy.

- Może w tym zespole nie ma jakiejś gwiazdy, która jest w stanie sama wygrać mecz, ale jest drużyna, mocna drużyna - chwali najbliższego rywala Lecha Poznań bramkarz Matus Putnocky. Dodaje też, że Kolejorz chce w Lublinie pokazać, że wyciągnął wnioski po bezbramkowym remisie z Arką Gdynia. - Graliśmy u siebie i tym bardziej chcieliśmy zdobyć bramki. Nie wyszło, ale zrobiliśmy analizy i wiemy, co trzeba robić lepiej. Za dużo chcieliśmy grać środkiem boiska, mieliśmy częściej wykorzystywać boki, wygrywać pojedynki na skrzydłach i stamtąd posyłać dośrodkowania w pole karne - tłumaczy Słowak.

Przyznaje, że bardzo lubi występować przy 40-tysięcznej widowni, która była ostatnio przy Bułgarskiej. - Fajnie się gra, gdy jest tak dużo kibiców. Mam nadzieję, że jeżeli będziemy grali i wygrywali, to taka frekwencja będzie zawsze. Widać, że Lech ma dużo kibiców, którzy chcą chodzić na mecze - mówi Matus Putnocky, który w ostatnich tygodniach jest podstawowym bramkarzem poznańskiej drużyny. Wygrał bowiem rywalizację z Jasminem Buriciem. - Nie czuję się numerem jeden. Jasiu na każdym treningu pokazuje, że jest dobrym bramkarzem, mocno na mnie naciska i muszę pokazywać się z bardzo dobrej strony. Może gdybym bronił bez przerwy przez cały sezon, to mógłbym poczuć, że jestem podstawowym bramkarzem - tłumaczy.

W dwóch wrześniowych meczach, przeciwko Lechii Gdańsk i Ruchowi Chorzów, w bramce Lecha Poznań stanął Jasmin Burić, bo Matus Putnocky miał problemy ze zdrowiem. - Zagrałem już w meczu z Arką Gdynia. Gdyby nie było OK, to na pewno bym nie bronił, ale czułem się już dobrze. Wcześniej miałem stan zapalny i mam nadzieję, że to już nie wróci i wszystko ze zdrowiem będzie w porządku - mówi.

Słowacki bramkarz Kolejorza opowiada też, co zmieniło się w zespole po przyjściu Nenada Bjelicy, który objął zespół miesiąc temu. - Gdy przychodzi nowy trener, to zawsze jest zmiana. Daje ona nowy impuls i każdy chce pokazać się z dobrej strony na treningach i w meczach. W szatni jest świetna atmosfera, podobnie na treningach. Trener dba o to. W meczach częściej ryzykujemy w ataku, ale to mi się podoba - wyjaśnia z uśmiechem.

źródło: Okazje.info

Więcej o: