Górnik Łęczna - Lech Poznań. Tysiące kilometrów Kolejorza

Prawie 2,5 tys. kilometrów pokona Lech Poznań w ciągu zaledwie dwóch tygodni. - Brakuje nam świeżości - przyznaje trener Nenad Bjelica przed dzisiejszym meczem w Lublinie.

Tylko przez ostatnie dwa tygodnie piłkarze Lecha Poznań przejadą Polskę wzdłuż i wszerz. Po dalekich wyjazdach na północ do Gdańska i południe do Chorzowa przyszedł czas na podróż na wschód, do Lublina. To łącznie prawie 2,5 tysiąca kilometrów!

- Z Chorzowa wróciliśmy o czwartej nad ranem w czwartek, czyli straciliśmy całą jedną noc przed meczem z Arką, która z myślą o meczu z nami oszczędzała w Pucharze Polski aż jedenastu zawodników. Te wyjazdy w jakimś stopniu odbiły się na naszej grze ofensywnej w niedzielę - trener Nenad Bjelica tłumaczy, dlaczego Kolejorz nie zdołał strzelić gola. - W ostatnim kwadransie meczu z Arką mieliśmy 80 proc. posiadania piłki, czyli była w zespole wola zwycięstwa, ale zabrakło w tych ostatnich minutach świeżości.

Od początku sezonu Lech przejechał już ponad 5 tys. kilometrów. A trener Nenad Bjelica nie ma aż tylu wartościowych zawodników, by na każdy mecz wystawiać niemal zupełnie inną jedenastkę. Brakuje dublerów zwłaszcza w obronie i w ataku, gdzie cała odpowiedzialność za zdobywanie bramek spoczywa ostatnio na Marcinie Robaku. Doświadczony napastnik Kolejorza strzelił w tym sezonie ekstraklasy pięć goli, co stanowi ponad połowę dorobku całego zespołu. Mniej bramek od Lecha strzeliły tylko Piast Gliwice i Wisła Kraków, czyli zespoły, które zajmują miejsce w strefie spadkowej.

- Na poprawę gry w ataku potrzeba zdecydowanie więcej czasu niż na poprawę gry w obronie - tłumaczy szkoleniowiec Lecha. - Nie uważam jednak, że źle gramy pod bramką rywala. W czterech meczach, w których byłem trenerem, strzeliliśmy przecież siedem goli. Stwarzamy sobie sytuacje, ale oczywiście przeciwko tak defensywnie grającym zespołom jak Arka musimy grać inaczej. To jednak wymaga pracy - dodaje.

Lech w meczu z Górnikiem Łęczna może napotkać na podobne trudności. Zespół z Lubelszczyzny nie gra atakiem pozycyjnym, dobrze radzi sobie za to w kontrataku, o czym przekonała się m.in. Legia Warszawa, która przegrała w Lublinie 0:1. Górnik ostatnio imponuje skutecznością. W trzech ostatnich meczach w ekstraklasie strzelił osiem goli, czyli prawie tyle co Lech od początku rozgrywek! - Nie wiemy, w jaki sposób Górnik zagra z nami, ale wiemy, jak my zagramy. Jesteśmy przygotowani na różne warianty, także na to, że Górnik ustawi się defensywnie - zapewnia Bjelica.

Chorwacki szkoleniowiec pracuje w Poznaniu od miesiąca. Do tej pory największe wrażenie wywarło na nim zainteresowanie futbolem w Polsce. - Na ostatnim meczu z Arką było więcej kibiców niż w sumie na pięciu moich ostatnich meczach w Austrii - przyznaje trener. W Lublinie organizatorzy też spodziewają się rekordowej frekwencji. Dotychczas najwięcej kibiców zgromadził mecz Górnika z Legią - ponad 9 tys. fanów.

W meczu z Górnikiem w obronie Lecha będzie mógł już zagrać Paulus Arajuuri, który wrócił do zdrowia po kontuzji. Z powodu urazów do Lublina nie pojechali jednak Dariusz Dudka, Nicki Bille oraz Robert Gumny. W osiemnastce meczowej zabrakło też miejsca dla 18-letniego Kamila Jóźwiaka i 22-letniego Marcina Wasielewskiego. W Górniku do zdrowia wrócił Łukasz Mierzejewski, ale wykluczony jest występ byłego napastnika Lecha Vojo Ubiparipa oraz Bartosza Śpiączki.

Początek meczu Lecha z Górnikiem o 20:30. Transmisja w Canal+ Sport.

źródło: Okazje.info

Więcej o: