Lech Poznań. Nenad Bjelica: Przed Lechem miałem oferty z Chorwacji, Austrii, Włoch, Hiszpanii i Niemiec

- Lech ma wspaniałych fanów i dlatego powiedziałem piłkarzom, że po każdym meczu mają im dziękować. Ci ludzie nieraz przemierzają za nami kilkaset kilometrów, więc ich pozdrowienie to jest minimum przyzwoitości - mówi Nenad Bjelica, trener Lecha Poznań, w rozmowie dla "Głosu Wielkopolskiego".

PRZEGLĄD PRASY. Za kilka dni minie pierwszy miesiąc pracy Nenada Bjelicy w Lechu Poznań. Chorwat w swoich pierwszych spotkaniach ligowych zdobył zaledwie cztery z dziewięciu punktów, awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski i zyskał przychylność kibiców. W swojej rozmowie dla "Głosu Wielkopolskiego" zdradza: - Lech ma wspaniałych fanów i dlatego powiedziałem piłkarzom, że po każdym meczu mają im dziękować. Ci ludzie nieraz przemierzają za nami kilkaset kilometrów, więc ich pozdrowienie to jest minimum przyzwoitości.

Bjelica został też zapytany o to, czy przed przyjściem do Kolejorza miał inne oferty pracy. Z włoskiej Spezii został zwolniony jeszcze w 2015 roku, a pracę w Lechu podjął wraz z końcem sierpnia. - Rozmawiałem z wieloma klubami, ale zawsze coś stawało na drodze, aby się dogadać. Albo sprawy finansowe, albo kwestia sztabu szkoleniowego, albo planu na przyszłość. A dzwonili do mnie z Chorwacji, Szwajcarii, Włoch. Rozmawiałem też z jednym klubem hiszpańskim i niemieckim - opowiada szkoleniowiec poznaniaków.

Na pytanie, czy Bjelica - śladem np. Besnika Hasiego w Legii Warszawa - zamierza sprowadzać zawodników, z którymi pracował już wcześniej, odpowiada: - Za wcześnie, aby mówić o transferach. Wiem, że siatka skautów Lecha jest bardzo profesjonalna i jestem otwarty na ich sugestie. Jeżeli sam będę miał jakiś pomysł, także nie zawaham się go zaproponować. Zawsze ktoś może też odejść, więc zachowamy czujność. Zobaczymy na przykład, co będzie z Nicki Bille Nielsenem.

Cała rozmowa - TUTAJ .

Więcej o: