Pogoń. Dlaczego Zwoliński strzelał karnego? "Wyznaczyłem jego i Adama Frączczaka"

Łukasz Zwoliński w Poznaniu zdobył swojego pierwszego gola w ekstraklasie od 11 maja. Z niedzielnego meczu z Lechem nie będzie miał jednak miłych wspomnień.

Przy Bułgarskiej wszystko zaczęło się w wymarzony sposób. W 7. minucie 23-latek wykorzystał podanie od Adama Gyurcso i skierował piłkę do siatki. Potem było już tylko gorzej. Jeszcze przed przerwą Zwoliński dwukrotnie chybił w bardzo dobrych, niemal stuprocentowych sytuacjach.

Mógł mieć hat-tricka

Najpierw pomylił się w 14. minucie. Akcja była podobna do tej, która chwilę wcześniej dała prowadzenie. Napastnik dostał w polu karnym podanie od Dawida Korta i z bliska nie był w stanie pokonać bramkarza Lecha. Tuż przed przerwą futbolówkę jak na tacy wyłożył mu Spas Delev. Zbyt lekki i nieprzygotowany strzał wylądował w rękach Matusa Putnockiego.

Zwoliński za wszelką cenę chciał jednak zdobyć kolejnego gola. W drugiej połowie w polu karnym sfaulowany został Adam Frączczak. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł właśnie napastnik Pogoni. Bramkarz Lecha odbił jego strzał. Piłka wróciła pod nogi Zwolińskiego, a ten mając przed sobą tylko pustą bramkę, kopnął obok prawego słupka.

Nie ma szczęścia

Wychowanek portowców już trzykrotnie w ostatnich latach zabierał się do strzelania rzutów karnych. Nigdy nie trafił, a raz dostał "burę" od ówczesnego trenera Czesława Michniewicza. Ten zażartował, że w kolejce do wykonywania jedenastek, przed Zwolińskim jest nawet klubowy magazynier.

- To była opinia poprzedniego szkoleniowca - mówi trener Kazimierz Moskal. - Wyznaczmy zawodników do strzelania rzutów karnych na odprawie przed meczem. Dzisiaj byli to Adam Frączczak i Łukasz Zwoliński. Ten pierwszy został sfaulowany, więc nie chciał uderzać jako poszkodowany i do piłki podszedł Łukasz.

To był kluczowy moment spotkania, który najprawdopodobniej zaważył na tym, że portowcy nie wywieźli z Poznania nawet punktu.

- Nie mamy pretensji do Łukasza - zapewnia Sebastian Rudol. - Jesteśmy jedną drużyną i w takich momentach, powinniśmy się przede wszystkim wspierać i mu pomóc. To już za nim i wierzę, że w kolejnych meczach udowodni, że jest świetnym napastnikiem.