Raków zdominował Radomiaka. Przykra porażka w Częstochowie

Zapowiadany jak szlagier kolejki - mecz pomiędzy Rakowem Częstochowa a Radomiakiem Radom rozczarował. Niestety przyczynili się do tego przede wszystkim podopieczni Wernera Liczki.

W Częstochowie naprzeciw siebie stanęły drużyny, które aspirują do walki o awans do I ligi i dość głośno wypowiadają się o swoich celach. Początek rozgrywek zwłaszcza dla Rakowa był niezwykle udany, bowiem podopieczni Marka Papszuna mieli na koncie 15 punktów i zajmowali drugą lokatę. Za to radomianie w siedmiu kolejkach przegrali tylko raz i plasowali się o dwie lokaty niżej.

- Oczekiwania w Radomiu sa bardzo duże. Zwycięstwo z Kotwica na pewno ich podbudowało, ale cóż trzeba się mierzyć z takimi przeciwnikami którzy mają takie same aspiracje. Znamy mocne, ale i słabe strony Radomiaka i będziemy chcieli je wykorzystać - zdradził przed meczem szkoleniowiec Rakowa.

Z pewnością Papszuna jak i jego podopiecznych musiało mocno zaskoczyć zestawienie jedenastki rywala. Otóż w niej na próżno było szukać asa atutowego gości Rossi Leandro. Ten podczas jednego z ostatnich zajęć doznał kontuzji i nie zasiadł nawet na ławce dla zawodników rezerwowych. Brak tego piłkarza rzecz jasna musiał spowodować niejako zmianę koncepcji jak i wizji zespołu prowadzonego przez trenera Wernera Liczkę.

Czech ostatecznie w porównaniu z ostatnim pojedynkiem przeciwko Kotwicy, nie ruszył formacji defensywnej, ale za to w pierwszej jedenastce postawił na Kamil Cupriaka i Macieja Filipowicza.

Tymczasem od początku gry inicjatywa należała do gospodarzy. Najpierw w pole karne wpadł Piotr Malinowski i przy biernej postawie obrońców Radomiaka nie miał problemów z oddaniem strzału, jednak piłka została ostatecznie zablokowana. Z kolei następna akcja przyniosła już wiceliderom prowadzenie. W okolicy swojego pola karnego przysnęła defensywa radomian, a do futbolówki dopadł tym razem Adam Czerkas i mając przed sobą jedynie Adriana Szadego, umieścił piłkę w siatce rywali.

Kolejne minuty także przebiegały pod dyktando miejscowych, którzy o chwila znajdowali się w polu karnym przeciwników. Ogromny wyraz niezadowolenia w kierunku Sylwestra Rasmusa - arbitra z Torunia - wydali kibice gospodarzy, kiedy to w 10. minucie w polu karnym upadł Przemysław Oziębała, ale gwizdek rozjemcy milczał.

Radomianie celnym strzałem odpowiedzieli dopiero po 20. minutach rywalizacji, kiedy to uderzenie z ostrego kąta w wykonaniu Mateusza Stąporskiego wybronił Tomasz Loska.

Tymczasem po dwóch kwadransach radomianie przegrywali już różnicą dwóch goli. Najpierw piłka z rzutu rożnego została wybita na lewą stronę, ale tam dopadł do niej Rafał Figiel i ponownie wrzucił futbolówkę w pole karne. Tam najwyżej wyskoczył do niej Lukas Duriska i ponownie zmusił do kapitulacji Szadego.

Za to golkiper radomian uchronił drużynę przed stratą trzeciej bramki tuż przed końcem pierwszej części. Wtedy to efektownie wybronił strzał przeciwnika, po stałym fragmencie gry.

Schodzących na przerwę piłkarzy Radomiaka, zgodnie z oczekiwaniami "docenili" licznie zgromadzeni pod Jasną Górą kibice gości, którzy głośno pod ich adresem skandowali niecenzuralne słowa.

Żeby w drugiej części taka sytuacja nie miała już miejsca, trener Liczka zareagował dwoma zmianami. Na murawie pojawili się Mateusz Spychała i Dariusz Brągiel. Niestety radomianie dość szybko sprowadzeni zostali na ziemię, bo po 120 sekundach trwania tej części Raków prowadził 3:0.

O tym, że stałe fragmenty gry staja się zmorą radomian, nikogo nie trzeba uświadamiać. Właśnie w taki sposób padł gol, którego autorem został Tomasz Margol. Na domiar złego kilka chwil później musiała nastąpić wymuszona zmiana, bo mięsień nadciągnął Stąporski a na murawie zameldował się Chinonso Agu.

Zgodnie z przypuszczeniami od tego momentu miejscowi się nieco cofnęli, a częściej w posiadaniu piłki byli radomianie. Cóż jednak z tego, skoro ich ataki były nieskuteczne i nie zagrażały bramce Loski. Dopiero w 70. minucie golkiper musiał wykazać się kunsztem, ale nie po strzale piłkarza Radomiaka, a swojego kolegi został zmuszony do interwencji.

Do końca pojedynku gole już nie padły, choć należy odnotować celny strzał Agu, wybroniony przez Loskę.

Raków Częstochowa - Radomiak Radom 3:0 (2:0)

Bramki: Czerkas (2.), Duriska (30.), Margol (47.)

Raków: Loska - Góra, Petrasek, Duriska, Margol, Mizgała (28. Szymański), Figiel, Malinowski (89. Siedlik), Kowalczyk (62. Zaradny), Czerkas (73. Płonka), Oziębała.

Radomiak: Szady - Kucharski, Grudniewski, Gurzęda, Sulkowski, Bemba (77. Śliwiński), Kościelny, Stąporski (53. Agu), Kwiek, Cupriak (46. Brągiel), Filipowicz (46. Spychała).

Więcej o: