Kiedy Wisła Płock będzie miała nowego napastnika?

31 sierpnia zamknęło się okienko transferowe w Polsce. Kibice w Płocku czekali na nazwisko nowego napastnika i jak na razie się go nie doczekali. Ale zawodnik, który ma odpowiadać za strzelanie goli dla Wisły Płock - będzie. Tymczasem piłkarze szykują się na mecz z Zagłębiem.

- Na liście kandydatów do gry w Wiśle mamy sporo nazwisk - mówi wiceprezes Wisły Tomasz Marzec. - Ze względu na ograniczony budżet, nie możemy sobie pozwolić na zbytnią rozrzutność, dlatego wytypowaliśmy dwóch, trzech zawodników, z którymi prowadzimy rozmowy. Okienko transferowe jest już zamknięte, dlatego mogę zdradzić, że są to piłkarze, którzy mają kartę zawodniczą na ręku lub mają możliwość rozwiązania kontraktu z winy klubu. Sprawę transferu chcemy zakończyć jak najszybciej. Niewykluczone, że sformalizujemy rozmowy jeszcze w tym tygodniu.

Sytuacja z napastnikiem w Wiśle jest co najmniej dziwna. Bo jeszcze nie tak dawno miała w swoich szeregach Mikołaja Lebedyńskiego, który walnie przyczynił się do wywalczenia przez Wisłę awansu do ekstraklasy. W poprzednim sezonie strzelił w lidze 13 bramek. Ale w tym sezonie wystąpił w trzech meczach Wisły w ekstraklasie, a 31 sierpnia klub poinformował, że zostaje odpłatnie wypożyczony do pierwszoligowego GKS-u Katowice. Dlaczego?

- Po meczu z Legią Warszawa [w tym spotkaniu Mikołaj Lebedyński po raz pierwszy od dawna nie zagrał w podstawowym składzie - red.] Mikołaj poinformował, że nie widzi swojej przyszłości w Wiśle i chce odejść - opowiada wiceprezes Wisły. - Próbowaliśmy go zatrzymać, bo przecież strzelił dla Wisły sporo goli. Ale taki był jego wybór. Z niewolnika nie ma pracownika. Ze względu na to, że miał ważny kontrakt z naszym klubem, rozesłaliśmy pisma do klubów ekstraklasy i pierwszej ligi z informacją, że zawodnik jest do wzięcia. Najbardziej konkretny był GKS Katowice, który - co się bardzo rzadko zdarza - zapłacił za jego wypożyczenie. GKS ma również pierwszeństwo w pozyskaniu piłkarza na zasadzie transferu definitywnego.

Ze względu na przerwę na reprezentacje mecze Lotto Ekstraklasy nie były rozgrywane. Na zgrupowaniu kadry Białorusi przebywa pomocnik Wisły Siergiej Kriwiec, który strzelił zwycięskiego gola w wygranym przez Białorusinów meczu towarzyskim z Norwegią (1:0). We wtorek jego drużyna narodowa rozpocznie eliminacje do mistrzostw świata meczem z Francją.

Jak ją spożytkowali piłkarze Wisły? - Ta chwila oddechu bardzo się przydała drużynie - odpowiada Tomasz Marzec. - Po ostatnim meczu ligowym z Koroną Kielce [Wisła przegrała 1:2 - red.] w każdym piłkarzu była złość sportowa, bo wiedzieliśmy, że Korona jest w naszym zasięgu. Na boisku byliśmy lepszym zespołem. I takie mecze powinniśmy wygrywać. Przerwę w rozgrywkach poświęciliśmy na wyeliminowanie błędów, sporo pracy miał też trener mentalny, który rozmawiał z piłkarzami. Wszystko po to, by z czystymi głowami przystąpili do kolejnych meczów.

Już w piątek podopieczni trenera Marcina Kaczmarka zagrają na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. To jedyny zespół w ekstraklasie, który w tym sezonie nie doznał porażki. Zanim lubinianie przystąpili do krajowych rozgrywek, walczyli o udział w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Ostatecznie zakończyli udział na trzeciej rundzie kwalifikacji, przegrywając w dwumeczu z duńskim Sonderjyske (1:2 i 1:1).

- Zagłębie gra otwartą piłkę, a my lubimy walczyć z takimi drużynami. Lepiej nam takie mecze wychodzą, co pokazaliśmy choćby w pojedynkach z Lechią Gdańsk czy Legią - uważa Tomasz Marzec. - Ta liga pokazała, że każdy może wygrać z każdym, jedziemy do Lubina z optymizmem, nie boimy się Zagłębia.

W ubiegłym tygodniu na treningu drobnych urazów doznali Piotr Wlazło, Dimitar Iliev i Jose Kante, odpoczywali przez jeden dzień. Na Zagłębie wszyscy będą do dyspozycji trenera. Piłkarze wyjadą do Lubina w czwartek o godz. 10.30, wieczorem prawdopodobnie będą trenować na stadionie Zagłębia. Mecz zostanie rozegrany w piątek o godz. 20.30. Wisła po siedmiu kolejkach ma osiem punktów i zajmuje 11. miejsce. Zagłębie z dorobkiem 13 "oczek" jest wiceliderem.

Więcej o: