W Wiśle zapominanie o klęsce

Wiślacy powoli dochodzą do siebie po porażce ze Śląskiem. - Zapominamy o tym, co było. Zespół stać na dużo więcej - mówi trener Dariusz Wdowczyk.

Sześć porażek z rzędu to nie tylko niespotykane wydarzenie w historii Wisły, ale i rzadki przypadek w polskiej ekstraklasie. Dość powiedzieć, że w poprzednim sezonie podobnym wyczynem mogła "pochwalić się" jedynie... Wisła, która przegrywała między 17. a 22. kolejką. Wcześniej krakowianom takie serie się nie zdarzały.

- W GKS-ie Katowice zaliczyłem siedem porażek z rzędu i liczę, że nie będę miał więcej - przyznaje obrońca Rafał Pietrzak.

Jeśli w dodatku ostatnia z sześciu porażek ma takie rozmiary, jak krakowian ze Śląskiem (1:5), nie ma co się dziwić, że piłkarze po meczu byli mocno przybici. Ci, którzy po ostatnim spotkaniu przeszli przez strefę wywiadów, wyglądali na podłamanych. Niektórzy w ogóle się tam nie pojawili. Pierwszy tydzień przerwy na mecze kadry wiślacy poświęcili więc przede wszystkim na to, by wyrzucić z głowy czarne myśli.

- Trudno dziwić się piłkarzom, przegrana szóstego meczu z rzędu to nic miłego. Nadal chcemy bazować na pozytywnych emocjach i na tym, co piłkarze potrafią. Odcinamy się od tego, co było - twierdzi Wdowczyk.

- Przeanalizowaliśmy spotkanie. Najgorsze było to, że straciliśmy aż pięć bramek, ale już o tym zapomnieliśmy. Morale drużyny podniesie zwycięstwo. W szatni padło parę ostrych słów. Sytuacja jest jaka jest, ale musimy po prostu wygrać - dodaje Pietrzak.

Do tego potrzebna będzie jednak zdecydowanie lepsza gra. Wiadomo już, że krakowianie jesienią będą musieli sobie radzić w obecnym składzie. Co prawda klub w oficjalnym komunikacie poinformował, że możliwe jest sprowadzenie piłkarzy bez klubu, ale wielkiego zaciągu spodziewać się nie należy.

Prawdopodobnie nie uda się też już nikogo sprzedać. Znów: klub przypomina, że może jeszcze wytransferować piłkarzy do krajów, w których okno transferowe pozostaje otwarte. Tyle że trudno przypuszczać, by Krzysztofa Mączyńskiego czy Richarda Guzmicsa udało się sprzedać na Słowację czy do Bułgarii.

- Zespół stać na dużo więcej, niż prezentujemy. Górna ósemka to nasz obowiązek. Mamy jeszcze wiele spotkań i zrobimy wszystko, by odbić się od miejsca, w którym jesteśmy - deklaruje Wdowczyk.

Mimo wszystko trener powinien mieć do dyspozycji skład mocniejszy niż przed tygodniem, bo do zdrowia wracają kontuzjowani piłkarze. Z powodu urazów i wyjazdów na zgrupowania reprezentacji Wdowczyk na piątkowy sparing do Kalwarii Zebrzydowskiej zabrał tylko 15 piłkarzy. Przed sobotnim spotkaniem w Białymstoku sytuacja kadrowa Wisły powinna się zdecydowanie poprawić.

- Maciej Sadlok ma drobny uraz, ale od wtorku powinien być gotowy do zajęć. Od tego dnia do normalnych treningów wróci też Zdenek Ondraszek. Bez taryfy ulgowej trenować powinien również Łukasz Załuska. U niego ból może jeszcze się pojawiać, ale trzeba sobie z nim radzić. Nie ma jednak zagrożenia pogłębienia urazu. Czekamy jeszcze na Kubę Bartosza - zaznacza Wdowczyk.

Krakowianie szukają przyczyn fatalnej formy. Po porażce ze Śląskiem piłkarze i trener przyznawali, że nie potrafią wytłumaczyć kryzysu. Teraz Wdowczyk twierdzi, że poprawę może przynieść tylko solidna praca: - Dzięki niej musimy zacząć zdobywać punkty. To podstawa, nieważne, w jaki sposób będziemy to robić. Chcę przypomnieć graczom najlepsze momenty z ich kariery, gdy zdobywali bramki, rozgrywali piękne akcje, biła od nich pewność siebie.

Więcej o: