Brązowy medal Mateusza Dymka. "Jeszcze wszystko przed nim"

Zawodnik UKS Sanda Płock wywalczył trzecie miejsce na mistrzostwach świata kadetów w kickboxingu organizacji WAKO.

17-letni Mateusz Dymek przed rokiem został mistrzem Europy juniorów w formule full contact. W ostatnich dniach walczył w tej formule w Dublinie z najlepszymi na świecie. To wielka impreza z udziałem ponad 1,5 tys. zawodników z 45 krajów.

Podopieczny trenera Piotra Paśnika z Sandy wystąpił w kategorii do 67 kg. Pierwszym rywalem Polaka był Simon Zachenhuber z Niemiec. Po bardzo ciekawej, wyrównanej walce Dymek pokonał Niemca na punkty 2:1. Oznaczało to awans do czołowej czwórki, a więc już minimum brązowy medal.

- Niemiec był mańkutem, ciężko mi się z nim walczyło - opowiadał Mateusz, uczeń Jagiellonki. - Cały czas nieznacznie przegrywałem, ale w ostatniej rundzie go przełamałem i to zadecydowało o wygranej.

W półfinale rywalem był Furkan Semih Karabag z Turcji, wspierany przez bardzo głośnych fanów. - Turek był bardzo silny, od początku nieznacznie przegrywałem - przyznał Dymek, który uległ na punkty.

Trener Paśnik walkę o finał oglądał przez internet w pracy. - Musiałem zamknąć zakład, żeby klienci nie przeszkadzali. Walka z Turkiem była bardzo wyrównana. Rywal miał przewagę masy, niektórzy zawodnicy potrafią zbić nawet do 10 kg na zawody - tłumaczył szkoleniowiec z UKS Sanda. - Mistrzostwa świata WAKO skupiają najlepszych w tej dyscyplinie, poziom jest wysoki, często o powodzeniu decydują szczegóły, kwestia lepszego dnia, aklimatyzacji w nowym miejscu. Ten medal to sukces w kolejnej kategorii wiekowej i wagowej Mateusza. Wszystko jeszcze przed nim.

W Irlandii Dymek debiutował wśród juniorów starszych, jeszcze rok powalczy w tym gronie. W 2017 r. wystartuje w mistrzostwach Europy.

- W tym roku może pojadę jeszcze na jakieś zawody Pucharu Świata, wystartuję też w Polsce. Ale to później, na razie chcę odpocząć minimum dwa tygodnie, bo całe wakacje ciężko trenowałem - dodał Mateusz.

W Dublinie w finale Turek przegrał z Rosjaninem Semenem Vorobjewem.