Kamil Grosicki: W czołowych ligach transfery odbywają się w ostatniej chwili. Czekam na ofertę

- Powiem szczerze. Myślałem, że po Euro 2016 moje losy potoczą się znacznie szybciej i pod koniec sierpnia nie będę musiał się już zastanawiać nad swoją przyszłością - mówi Kamil Grosicki.

28-letni pomocnik nie zagra w sobotnim meczu Rennes ze HSC Montpellier. Przed wyjazdem na zgrupowanie reprezentacji Polski, skrzydłowy przyjechał do rodzinnego Szczecina. Wziął udział w konferencji prasowej i został jednym ze współwłaścicieli szkółki piłkarskiej Football Arena (założonej m. in. przez Bartosza Ławę). Grosicki opowiedział przy okazji o swojej przyszłości.

Marzy o Anglii

We francuskim Stade Rennais gra 2,5 roku. Liczył, że dobry występ na mistrzostwach Europy pozwoli mu zmienić pracodawcę. Czasu na ewentualny transfer pozostało już bardzo niewiele, ale reprezentant Polski nie traci nadziei. Kilka dni temu głośno mówiło się przenosinach do hiszpańskiej Sevilli.

- Zostało kilka dni okienka transferowego. W mediach przewijają się nazwy klubów, które są mną zainteresowane. Trzeba jednak pamiętać, że od zainteresowania do oficjalnej oferty droga jest bardzo daleka - mówi Grosicki. - Moim marzeniem jest gra w lidze angielskiej, jak zresztą większości piłkarzy. Dlatego czasami trzeba mieć trochę szczęścia, żeby do takiej ligi trafić.

Do meczu z Kazachstanem wszystko będzie jasne

W sobotę Rennes gra wyjazdowy mecz z Montpellier. Pauza Grosickiego nie jest spowodowana kontuzją.

- Trener Christian Gourcuff dał mi wolne. Powiedział, żebym przed zamknięciem okienka transferowego odpoczął psychicznie - mówi wychowanek Pogoni. - Powiem szczerze. Myślałem, że po Euro 2016 moje losy potoczą się znacznie szybciej i pod koniec sierpnia nie będę musiał się już zastanawiać nad swoją przyszłością. Chciałbym, żeby 1 września już minął. Wtedy będę mógł skoncentrować się tylko na piłce nożnej i pracy. Wszyscy wiemy, że jak "Grosik" ma czymś zaprzątniętą głowę, to nie idzie to w parze z dobrymi występami na boisku. Eliminacyjny mecz z Kazachstanem odbędzie się 4 września. Wtedy już wszystko będzie jasne.

Jeśli oferta "last minute" się pojawi, Rennes nie będzie robiło Grosickiemu problemów z odejściem.

- Moi menadżerowi zapewnili, że do ostatniego dnia okienka transferowego będą pracowali nad tym, żeby ewentualna oferta była korzystna i dla mnie, i dla Rennes - mówi 28-latek. - W klubie wiedzą, że podjąłem decyzję, że czas coś zmienić. Oferta musi być jednak godna, bo prezes byle jakiej nie przyjmie. Nie jestem zawodnikiem, którego chce się szybko pozbyć. Wiem, że w największych ligach transfery odbywają się w ostatniej chwili, więc czekam do przyszłego tygodnia. Jeśli oferty nie będzie, to też nic się nie stanie. Są kolejne okienka, a ja swoją wartość udowodniłem na boisku.