Od dzikich drużyn do Legii. "To duży sukces tej imprezy. Tak spełnia się marzenia"

Pierwszy dzień turnieju dzikich drużyn już za nami. Zawodnicy dają z siebie wszystko, zapewne marząc o wielkiej karierze. Bo przecież to jest możliwe. 13-letni Sebastian Szczytniewski od lipca jest zawodnikiem Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa. - To duży sukces tej imprezy, bo w niej tak naprawdę syn zaczynał przygodę z piłką nożną - mówi Rafał, dumny tata młodego piłkarza.

On sam był kiedyś piłkarzem, grał jako napastnik. Zaczynał w rodzimej Petrochemii, z którą świętował awanse do I ligi (dzisiejszej ekstraklasy). On też był piłkarzem pierwszoligowym, ale jako zawodnik Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Występował również w klubach będących na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej, m.in. Górniku Łęczna (zdobył w nim koronę króla strzelców rozgrywek), Ceramice Opoczno, Dolcanie Ząbki, Zniczu Pruszków. Obecnie jest sędzią piłkarskim, ze względu na wiek (wczoraj skończył 44 lata) może prowadzić już tylko mecze na szczeblu okręgowym.

Śladami taty stara się podążać młodszy syn, 13-letni Sebastian. - Od najmłodszych lat chciał grać w futbol - opowiada Rafał Szczytniewski. - Ciężko go było zwołać do domu na obiad, bo ważniejsza była piłka. Kiedy dowiedział się, że jest organizowany turniej dzikich drużyn, skrzyknął kolegów i w nim wystartowali. Od tego turnieju tak naprawdę zaczęła się jego przygoda z piłką, która teraz nabiera rumieńców. Cieszę się, że jest taka impreza dla dzieciaków, bo to pierwsza okazja, by się pokazać i żeby ktoś mógł ich zauważyć. Po dzikich drużynach Sebastian został ściągnięty do grup młodzieżowych Wisły Płock. Teraz jako wychowanek tego klubu ma możliwość trenowania w Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa. Tak właśnie spełnia się marzenia.

Dodajmy, że Sebastian Szczytniewski po drodze miał jeszcze jeden sukces. Z rówieśnikami z płockiej SP 22 zajął drugie miejsce w piątej edycji Turnieju Orlika o Puchar Premiera RP. Jak się okazało, już tam był obserwowany przez skautów Legii. - Pół roku później dostał zaproszenie na sparing, pokazał się z dobrej strony. W tym roku był z Legią 03 (rocznik 2003) na obozie w Gniewinie - dodaje Rafał Szczytniewski. - Młodzi zagrali tam z uznanymi firmami z tego samego rocznika, m.in. Lechem Poznań, Jagiellonią Białystok czy Zagłębiem Sosnowiec. Później pojechali jeszcze na turniej do Niemiec. Syn bardzo fajnie się tam zaprezentował, przeszedł do Legii na zasadzie transferu definitywnego.

Od 25 lipca 13-latek mieszka w Warszawie. - Regularnie go odwiedzamy, ale to nie to samo. Przeraża nas trochę myśl o tym, że on sam będzie mógł przyjechać do Płocka dopiero w połowie grudnia. Zostanie na trzy, cztery tygodnie i znowu nam wyfrunie. Z żoną bardzo za nim tęsknimy, ale gdybyśmy mu na to nie pozwolili, to mógłby przegrać przygodę życia - zaznacza Szczytniewski.

W Warszawie warunki do trenowania są znakomite. Młodzi piłkarze mają do dyspozycji wysokiej jakości sprzęt, psychologów, odnowę biologiczną, na zajęciach pracuje z nimi kilku trenerów. Takich luksusów czasami nie mają drużyny seniorskie.

Naukę w szkole zaczną 22 osoby. - Wakacje trwają 25 dni, bo akademia stawia przede wszystkim na naukę, później zachowanie, a dopiero na trzecim miejscu jest piłka nożna. Coś czuję, że po pobycie w akademii nie poznam syna. Już teraz bardzo się zmienił - uśmiecha się tata młodego zawodnika. Sebastian w sumie spędzi tam 3 lata. - Jestem pod wrażeniem całej organizacji akademii, marketingu, które są na bardzo wysokim poziomie - zaznacza nasz rozmówca. - Dbają tam o młodych piłkarzy doskonale. Nawet taksówkarz, który dowiedział się, że Sebastian trenuje w akademii Legii, dał "młodemu" kartę stałego klienta ze zniżką na przejazdy. Ale chciałbym jedną rzecz jeszcze podkreślić: nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie turniej dzikich drużyn. To nie są zawody, na których można sobie tylko pokopać piłkę, zgarnąć nagrody i zapomnieć. To szansa, zwłaszcza dla dzieciaków ze szkół podstawowych, by się pokazać. A być może ktoś zostanie wyłowiony i wypłynie na szerokie wody, spełni swoje marzenia, tak jak to zrobił Sebastian. Życzyłbym sobie i organizatorom mistrzostw Płocka dzikich drużyn, a sam jestem z turniejem dzikich drużyn od pierwszej edycji, aby w młodszej kategorii wiekowej było jak najwięcej zespołów.

Wczoraj na stadionie miejskim w Płocku rozegraliśmy mecze fazy grupowej w kategorii szkół gimnazjalnych. Było sporo emocji, mnóstwo bramek. W pierwszej grupie bezkonkurencyjny był Tajfun Winiary, finalista ubiegłorocznej edycji turnieju. Drugie miejsce zajęła Drużyna bez nazwy.

W drugiej grupie pierwsze miejsce zajęła ekipa Tatul Team, tuż za nimi uplasowała się drużyna Empty Name.

W czwartkowych półfinałach zagrają: Tajfun Winiary z Empty Name (godz. 10) oraz Tatul Team z Drużyną bez nazwy (godz. 11). Mecz o 3. miejsce zostanie rozegrany w samo południe, finał o 13.

Na czele klasyfikacji strzelców jest Stanisław Wiśniewski (Empty Name), który zdobył już 6 goli. Drugi jest Aleksander Pawlak (Tatul Team; 4 gole), a trzeci z trzema bramkami Przemysław Siemieniako z Tajfuna Winiary.

W piątek do boju przystąpią również zespoły z kategorii szkół podstawowych. O godz. 10.30 Czarne Pantery zmierzą się z Duniniakami, godzinę później jest zaplanowany mecz Duniniaki - Delta Słupno. O godz. 12.30 odbędzie się pojedynek pomiędzy Deltą Słupno a Czarnymi Panterami.

Dla najlepszych zespołów mamy nagrody, puchary i medale. Na koniec zaprosimy wszystkich uczestników na poczęstunek, którego fundatorem jest Bar Mleczny Tumska Fundacji Ekonomii Społecznej "Przystań". Będą też napoje, które ufundował producent Wisła Isotonic Drink - firma ABJposter.pl z Płocka.

Organizatorami Mistrzostw Płocka Dzikich Drużyn są Gazeta Wyborcza Płock i Miejski Zespół Obiektów Sportowych.

Więcej o: