Igrzyska w Rio. Podsumowanie dotychczasowych wydarzeń

Zagraniczni pływacy są w najwyższej formie i biją rekordy życiowe, kraju lub świata. Polacy natomiast pływają kilka sekund wolniej niż potrafią. Odpadają już w eliminacjach i to w kompromitującym stylu - mówi Artur Lewandowski, dziennikarz sportowy Radia Olsztyn.

Sebastian Chrostowski: W poniedziałek mija 10 dni od inauguracji igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Którzy z Polaków zaskoczyli pana pozytywnie, a którzy negatywnie?

Artur Lewandowski: - Zdumiewa mnie bardzo słaba postawa polskich pływaków. Zupełnie nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego przyjechali do Brazylii w tak słabej formie. Zagraniczni zawodnicy wprost przeciwnie - są w najwyższej formie i biją rekordy życiowe, kraju lub świata. Polacy natomiast pływają kilka sekund wolniej niż potrafią. Odpadają już w eliminacjach, i to w kompromitującym stylu. Można przegrywać, bo taki jest sport, ale tak słabe wyniki są niedopuszczalne.

Pozytywnie zaskoczył mnie natomiast Rafał Majka. Jego brązowy medal to nie tylko sukces samego Rafała, ale i drużyny. Sam Majka to podkreśla, a wielu dziennikarzy i kibiców jakby o tym zapomniało. Bez pomocy kolegów z reprezentacji, Majka nie byłby w stanie znaleźć się na podium.

Co pan sądzi na temat wpadki dopingowej braci Zielińskich?

- Obaj mogą tłumaczyć, że ktoś dodał im nandrolon do odżywek, ale na tym poziomie, czyli igrzysk olimpijskich, wszystko musi być sprawdzone. To jest niedopuszczalne, bo wygląda to tak, jakby zawodowi sportowcy kupowali odżywki gdzieś na straganie lub w sklepie przy siłowni.

Kto do tej pory najbardziej zaimponował panu spośród zagranicznych gwiazd?

- Zdecydowanie Michael Phelps. Amerykanin w całej swojej karierze ma tyle złotych medali olimpijskich, że tylko nieliczna grupa państw może nad nim górować, a mówimy o jednym sportowcu. W Rio de Janeiro też zdobył już tyle krążków, że sam w klasyfikacji medalowej byłby w czołówce. Świetnie spisuje się także jego rodaczka Katie Ledecky.

Kto może powiększyć dorobek medalowy polskiej reprezentacji?

- Na pewno Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek są faworytami do złotych medali w rzucie młotem. Reszta? Szczerze mówiąc, szans medalowych jest coraz mniej. Może siatkarze coś zdziałają? Medal drużyny Stephana Antigi, niekoniecznie złoty, będzie ogromnym sukcesem. Nie spodobało mi się jednak pominięcie przy powołaniach tak doświadczonego i charakternego zawodnika, jakim jest Marcin Możdżonek. Jako osoba grająca kiedyś w młodzieżowej reprezentacji Polski w piłce ręcznej m.in. z Bogdanem Wentą, liczę na naszych szczypiornistów, choć są w bardzo trudnej sytuacji po porażkach z Brazylią i Niemcami. Nie za bardzo rozumiem też niektórych decyzji Talanta Dujszabajewa, choć jestem wielkim sympatykiem trenera. Mateusz Kus kiedyś będzie dobrym zawodnikiem, ale jeszcze nie teraz. Gra tylko w defensywie i to nie najlepiej. Myślę, że Piotr Grabarczyk spisywałby się lepiej. Generalnie jednak dobrze, że to Dujszebajew jest trenerem polskich szczypiornistów, gdyż decyzje Michaela Bieglera w większości mi się nie podobały.

Które dyscypliny sportu ogląda pan podczas igrzysk najchętniej? Śledzi pan tylko starty Polaków czy może głównie swoje ulubione konkurencje?

- Staram się śledzić wszystko, w miarę możliwości i czasu. Rozmawiamy kilka godzin po tym, jak Piotr Małachowski zdobył srebrny medal w rzucie dyskiem. Szkoda mi Piotrka, bo cały rok wygrywał różne zawody, a w tych najważniejszych był drugi.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Więcej o: