Michniewicz wraca do Szczecina. Pogoń postraszy go "przełamanym" Zwolińskim?

Czy portowcy w końcu wezmą komplet punktów? O godz. 20.30 w Szczecinie początek meczu Pogoni z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza.

Dla Czesława Michniewicza (trenera Termaliki) to powrót do Szczecina po ponad dwóch miesiącach. W poprzednim sezonie prowadził Pogoń, z którą zajął 6. miejsce. To był najlepszy wynik portowców w tym wieku, ale nie wystarczył, żeby dostać nową umowę.

- To był udany czas dla mnie i drużyny. Zbudowaliśmy zespół, z którym bardzo ciężko było wygrać. Podobnie jak Legia Warszawa mieliśmy najmniej porażek w lidze - mówi Michniewicz. - Po rundzie zasadniczej zajmowaliśmy trzecie miejsce, sezon zakończyliśmy na szóstym. To był sukces, ale dzisiaj to już historia. Teraz chciałbym coś fajnego stworzyć w Niecieczy, by po latach mówić o historycznych wynikach Bruk-Betu Termaliki.

Trener ma obiecujący początek pracy w podtarnowskiej miejscowości. Wygrał trzy z czterech ligowych spotkań i przy korzystnym układzie wyników, może po tej kolejce wskoczyć nawet na fotel lidera. Jedyną rysą na szkle jest odpadnięcie z Pucharu Polski z pierwszoligowymi Wigrami Suwałki.

- To gospodarze są pod presją. Będą chcieli sięgnąć po trzy punkty - ocenia Michniewicz. - My mamy ich dziewięć, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Żeby znaleźć się w pierwszej ósemce trzeba mieć ich przynajmniej czterdzieści. Liczymy, że ten dorobek będziemy powiększać.

Moskal też ma sentyment

Sobotnie starcie będzie też "powrotem do przeszłości" dla trenera Pogoni Kazimierza Moskala. W sezonie 2012/2013 prowadził Termalikę w I lidze i był o krok od wprowadzenia jej do ekstraklasy.

- Wiem, że zawsze szuka się smaczków, bo to ciekawe dla czytelników, ale takie mecze, i takie zmiany to norma w naszej pracy - mówi Moskal. - Dla mnie to po prostu kolejne spotkanie w lidze.

W korzystniejszej sytuacji jest z pewnością Michniewicz, który doskonale zna większość piłkarzy Pogoni.

- Trener zna nas, my jego, ale i tak jesteśmy zależni tylko i wyłącznie od siebie - twierdzi Łukasz Zwoliński. - Mamy swój pomysł na grę i będziemy starali się wcielić go w życie. Nie podporządkowujemy się pod rywala, tylko gramy swoje.

Odblokował się?

Napastnik Pogoni jest od początku sezonu jednym z najbardziej krytykowanych piłkarzy w zespole Moskala. Wychowanek klubu zaliczył jednak dobre zawody w środowym meczu Pucharu Polski z KKS-em Kalisz. Portowcy wygrali 4:0, a Zwoliński dwa razy trafił do siatki oraz zaliczył asystę przy golu Gracjana Jarocha.

- Niezależnie od klasy rywala, strzelona bramka zawsze cieszy i buduje pewność siebie - mówi napastnik. - Potrzebowałem tego i jestem zadowolony, że w końcu się udało. Nie powiem, że spadł mi kamień z serca, ale na pewno poczułem się lepiej.

Relacja NA ŻYWO z meczu Pogoń - Termalica od godz. 20.30 na szczecin.sport.pl .