Wisła. Marek Citko: Nie mamy 100 mln zł, ale mamy pomysł jak budować ten klub [TYLKO U NAS]

- Nie trzeba być miliarderem, by prowadzić klub. W przyszłym tygodniu powinniśmy podpisać dwie umowy sponsorskie - zapewnia Marek Citko, które w Wiśle odpowiada za sportową stronę działalności Wisły.

Andrzej Klemba: Nastroje po derbach nie mogą być dobre...

Marek Citko: W derbach wynik to zawsze duża niewiadoma, niezależnie od pozycji w tabeli zespołów. Jasne, że rezultat nie jest dobry, ale gra nie była zła. Przeważaliśmy jeśli chodzi o utrzymywanie piłki, to my mieliśmy inicjatywę. Oddaliśmy więcej strzałów, szkoda że zdobyliśmy tylko jedną bramkę, ale piłkarze pokazali serce do gry. Teraz robimy wszystko, by po tych właścicielskich zmianach w drużynie był spokój. By był na górze i na dole. Na pewno nie zamierzamy robić żadnych nerwowych ruchów. Trzeba ciężko pracować, by wygrać z Ruchem Chorzów. To były trzy mecze wyjazdowe, gdzie zawsze trudniej o punkty. Na Cracovii gra naprawdę była dużo lepsza.

Kibice czy dziennikarze czekają, byście zdradzili plany co do Wisły.

- Wiemy o tym doskonale, ale mieliśmy tyle pracy z dokumentami, że naprawdę nie było na to czasu. Wiele rzeczy trzeba było przepisać. Do tego nie chcieliśmy już robić zamieszania przed samymi derbami. Działamy tak szybko jak się da, ale doba ma tylko 24 godziny. Najpóźniej w czwartek zorganizujemy konferencję prasową i o wszystkim opowiemy.

O Jakubie Meresińskim zrobiło się głośno w piątek, kiedy wypłynęła sprawa z zarzutami związanymi z podejrzeniem o wyłudzanie VAT-u...

- To są sprawa właściciela. Nie będę tego komentował. Ja zajmuje się stroną sportową klubu.

Pan też jest właścicielem Wisły?

- Nie, tylko Jakub Meresiński. Ja odpowiadam za budowę drużyny.

Po co właściciel atakuje Zbigniewa Bońka?

- Uważa, że nie należy pozostawiać bez komentarzy zaczepek prezesa. Co to za argument, że jak ktoś ma 30 lat, to nie może mieć pieniędzy? To Zbigniew Boniek, wpisem na Twitterze podważa wiarygodność właściciela Wisły Kraków, a w ten sposób działa na szkodę klubu. Nie można tego pozostawić bez komentarza.

Pan Meresiński ma pieniądze czy stoi za nim ktoś bogaty?

- Nie trzeba być miliarderem, by prowadzić klub. Pan Cupiał to poważny biznesmen i byle komu Wisły, by nie odsprzedał. Inwestor przecież przedstawił zabezpieczenie finansowe. Tele-Fonika zresztą też to potwierdziła w oświadczeniu, kiedy informowała o sprzedaży klubu. Nie mamy może 100 mln złotych w kieszeni, ale mamy za to pomysł jak budować ten klub. Nikt za nami nie stoi, nie jesteśmy żadnymi słupami. Mam pomysły jak zbudować profesjonalny klub od samego dołu. Będziemy też szukali kompetentnych ludzi, by nam w tym pomogli.

Na przykład?

- W przyszłym tygodniu powinniśmy podpisać dwie umowy sponsorskie. Dla mnie to bardzo ważny projekt, mam nadzieję na 20 lat. Właściwie zawiesiłem pracę jako menedżer, bo moim marzeniem jest budowa klubu. Od strony sportowej jestem na to przygotowany. Mam pomysł jak ściągać piłkarzy, jak budować akademię, jak to wszystko poukładać. Chcemy wraz ze sponsorami stworzyć fajną drużynę, zadbać o atmosferę. Sprawami administracyjnymi zajmuje się pan Meresiński. Młodsi kibice mogą nie pamiętać, ale kiedyś udowodniłem, że dla mnie najważniejszy jest sukces, a pieniądze przyjdą same. Mogłem odejść do Blackburn, ale wtedy walczył o utrzymanie, a ja chciałem iść do topowego europejskiego klubu [potem poważna kontuzja przerwała karierę - przyp. red.]. Moim marzeniem jest zbudować klub, który zdobędzie mistrzostwo Polski, a potem zagra w Lidze Mistrzów. Tak jak ja kiedyś to osiągnąłem razem z kolegami z Widzewa.

Wisłę trzeba wzmocnić...

- Wiemy o tym doskonale. Potrzeba minimum pięciu transferów, także po to, by zwiększyć rywalizację. Przyjdzie też jeden perspektywiczny zawodnik. Potrzebujemy stopera, środkowego pomocnika, skrzydłowego i napastnika.

W plotkach przewijają się Stojan Vranjes i Mateusz Wieteska.

- To rzeczywiście tylko plotki. Nie jesteśmy nimi zainteresowani.

Richard Guzmics odejdzie z Wisły?

- Poprosił o zgodę na transfer i ją dostał.

Zobacz wideo
Więcej o: