Wynik o meczu mówi wszystko. Cracovia zremisowała z Górnikiem Łęczna 0:0

Złośliwa pogoda, poważny błąd sędziego i bezradni piłkarze Cracovii. To wszystko złożyło się na mizerny mecz i ich bezbramkowy remis z Górnikiem Łęczna.

Można było odnieść wrażenie, że piłkarze próbują wpisać się w nastroje panujące na trybunach. Mecz toczył się w atmosferze sparingu, bo kibice Górnika protestują. Nie są zadowoleni, że ich drużyna musi jeździć na spotkania do Lublina, zamiast grać w Łęcznej. Widowisko na początku było takie, że nieliczni kibice pewnie pożałowali, że nie zdecydowali się inaczej spędzić niedzielnego popołudnia.

Niby krakowianie mieli przewagę, ale kiedy gospodarze z rzadka przyspieszali, robił się problem. Bezradność Cracovii w ataku czasami biła po oczach. Jedyny pomysł na zaskoczenie obrony w pierwszej połowie to były dośrodkowania, które jednak krwi rywalom nie napsuły.

Mgiełka tajemnicy

Za defensywę miał odpowiadać m.in. Piotr Polczak. Wrócił do składu, bo przed tygodniem błąd za błędem popełniał Węgier Robert Litauszki. Efekt? Minęło 20 minut, a Polczak nie trafił w piłkę i Cracovia omal nie straciła gola. Kapitan może podziękować Przemysławowi Pitremu, który... też nie trafił w piłkę, choć był tuż przed bramką. - Powinienem był strzelić - napastnik Górnika kręcił głową przed kamerą telewizji Canal+. A Polczak innych poważnych błędów nie popełnił. Inna sprawa, że napastnicy Górnika nie zawiesili wysoko poprzeczki.

Kolejna ofiara ostatniego słabego meczu Cracovii z Bruk-Betem Termaliką (2:3): Mateusz Cetnarski. Pomocnik, który w ubiegłym sezonie zachwycał formą, usiadł na ławce rezerwowych, a szansę dostał m.in. Mateusz Wdowiak. 20-letni pomocnik biegał po skrzydle, ale miał poważne problemy i nie wniósł dużo dobrego. W Lublinie nie było natomiast Bartosza Kapustki. Trener i działacze robią wszystko, by nad jego transferem utrzymywała się mgiełka tajemnicy. Mówią o nim niechętnie, choć pytań nie da się uniknąć. W Lublinie go nie było, bo dopinał szczegóły przenosin do Anglii. To, że najprawdopodobniej będzie grał w Leicester, potwierdził Claudio Ranieri, trener mistrzów Anglii.

Kartka dla sędziego

Tymczasem kibicom w Lublinie humory na dobre postanowiła popsuć pogoda. Tak lunęło, że sędzia na początku drugiej połowy... przerwał mecz. Po kilku minutach grzmoty ucichły, a deszcz zelżał, ale akcje piłkarzy po powrocie na boisko znów nie były piorunujące. Pod nogami zawodników tryskała woda, a piłka stawała na grząskim boisku. Kiedy Erik Jendriszek kopnął z pola karnego, piłka ledwo dotoczyła się pod nogi bramkarza.

Blisko gola byli za to gospodarze. Krzysztof Danielewicz, były piłkarz Cracovii, po wejściu na boisko omal nie wykorzystał błędu Grzegorza Sandomierskiego. Ale piłka po jego strzale odbiła się od obrońcy.

Być może mecz ułożyłby się inaczej, gdyby Górnik grał w dziesiątkę. A powinien. I chyba tylko sędzia Jarosław Przybył wie, dlaczego nie ukarał Łukasza Tymińskiego za brutalny faul na Damianie Dąbrowskim (piłkarz Górnika miał już wtedy żółtą kartkę, a należała się czerwona). Pomocnik Cracovii z opuchniętą nogą musiał zejść z boiska i jest podejrzenie, że ma zerwane więzadła stawu skokowego. Zanim z pomocą masażystów doczłapał do linii bocznej... dostał żółtą kartkę za protesty.

Górnik Łęczna - Cracovia 0:0

Żółte kartki: Tymiński, Danielewicz - Covilo, Dąbrowski, Wołąkiewicz

Górnik: Prusak - Bogusławski, Pruchnik, Szmatiuk, Leandro - Tymiński (72. Danielewicz) - Bonin, Drewniak, Vukobratović, Grzelczak (80. Piesio) - Pitry (68. Śpiączka)

Cracovia: Sandomierski - Wójcicki, Polczak, Wołąkiewicz Ż, Deleu - Covilo, Dąbrowski (74. Cetnarski) - Wdowiak (64. Vestenicky), Budziński, Jendrisek - Szczepaniak

źródło: Okazje.info