Prezes Wisły Płock: Znamy swoją wartość. Nie pękamy przed Legią

Pojedynki między Wisłą a Legią zawsze były wielkimi piłkarskimi widowiskami. I to bez względu na to czy płocczanie wygrywali 3:1, czy przegrywali 0:5. - Legia jest klasowym rywalem, szanujemy ją. Ale znamy też swoją wartość, chcemy wygrać - mówi prezes Wisły Jacek Kruszewski.

Legia, podobnie jak Wisła też grała w środę, tyle że w europejskich pucharach. Mistrz Polski, który bije się o Champions League nie bez problemów pokonał na wyjeździe AS Trencin ze Słowacji 1:0. Stawia to ekipę ze stolicy w dobrej sytuacji przed rewanżem. Jeśli w nim zwycięży, to warszawianie będą pewni gry przynajmniej w Lidze Europy.

Sztab szkoleniowy płockiego zespołu bardzo skrupulatnie przygotowuje się do pojedynku z Legią. Zawodnicy już analizowali grę rywala, zostały przeprowadzone z nimi indywidualne rozmowy. Jeszcze w piątek mają zaplanowany trening. W sobotę mecz (godz. 20.30).

- W ekstraklasie z każdym rywalem trzeba grać na 100 proc. swoich umiejętności, możliwości. Ale mimo wszystko mecze z Legią są inne niż wszystkie, wyjątkowe. Bez względu na to czy wygrywamy 3:1, czy przegrywamy 0:5 zawsze są to widowiska piłkarskie - twierdzi Jacek Kruszewski. - Zawsze przed takim pojedynkiem ciśnienie wzrasta, a kibice oczekują od nas dobrego rezultatu. My też mamy w składzie doświadczonych piłkarzy, którzy zapewniają nam piłkarską jakość. Frycowe już zapłaciliśmy w Gliwicach, gdzie po dobrym spotkaniu przegraliśmy z Piastem (1:2). W sobotę zmierzymy się z klasowym rywalem, szanujemy go. Ale nie pękamy przed Legią. My też znamy swoją wartość. Stać nas na to, by wywalczyć punkty. Chcemy wygrać w sobotę.

Na tych meczach płocki stadion pękał w szwach

1995 r. Pierwszy mecz ówczesnej Petrochemii z Legią (0:0). Na uwagę zasługuje wspaniała frekwencja na trybunach. Zarówno zachodniej... 1995 r. Pierwszy mecz ówczesnej Petrochemii z Legią (0:0). Na uwagę zasługuje wspaniała frekwencja na trybunach. Zarówno zachodniej...  fot. Archiwum prywatne Jacka Kruszewskiego

Więcej o: