Przed Legią wpadka Wisły Płock w Mielcu. "Nie było odpuszczania"

Nie tak sobie wyobrażaliśmy początek przygody Wisły Płock w Pucharze Polski. W środę na wyjeździe płocczanie, mimo że prowadzili 2:0, przegrali z beniaminkiem I ligi Stalą Mielec 3:4, tracąc gola już w doliczonym czasie gry. Stawką był awans do 1/16 finału.

Żal tym większy, że drabinka pucharowa pozwalała Wiśle myśleć o dotarciu co najmniej do ćwierćfinału.

Spoglądając na występy Wisły w krajowym pucharze w ostatnich pięciu latach, można odnieść wrażenie, że rozgrywki te nie były w tym czasie dla klubu priorytetem. Nafciarze dwukrotnie dotarli do 1/16 finału: w 2012 r. odpadli po porażce z Zagłębiem Lubin (2:4), a dwa lata temu przegrali u siebie po rzutach karnych z GKS-em Tychy (2:2, k. 3:4). W innych przypadkach kończyli swoje występy w rundzie przedwstępnej lub wstępnej. Najboleśniej wspominany jest mecz z poprzedniego sezonu, w którym Wisła dała się ograć Bytovii Bytów (1:2).

Na forach internetowych pojawiły się wpisy niezadowolonych kibiców, którzy zarzucili płockiej drużynie odpuszczanie rozgrywek pucharowych, lekceważenie przeciwnika. Sztab szkoleniowy zabrał do Mielca piłkarzy, którzy w tym sezonie grali mało lub wcale. Zabrakło siedmiu graczy z podstawowego składu: Seweryna Kiełpina, Przemysława Szymińskiego, Maksymiliana Rogalskiego, Dominika Furmana, Patryka Stępińskiego, Dimitara Ilieva i Arkadiusza Recy.

- Nie odpuściliśmy Pucharu Polski, nigdy tego nie robiliśmy - stanowczo podkreśla prezes Wisły Jacek Kruszewski. - Piłkarze za dotarcie do poszczególnych rund tych rozgrywek mieli ustalone premie, nagrody. Trudno wytłumaczyć, że zespół prowadząc 2:0, przegrywa 3:4. Po dwóch szybko strzelonych golach zapowiadało się na pogrom. Być może nasi piłkarze szybko uwierzyli, że ten mecz mają pod kontrolą, wygrany.

Prezes jednocześnie zaznacza, że nie ma też mowy o lekceważeniu przeciwnika. - Mamy szeroki wyrównany skład, a w nim wielu piłkarzy, którzy albo grali mało albo nie mieli jeszcze okazji wystąpić w barwach Wisły - dodaje Jacek Kruszewski. - Trenerzy mogli dokładnie im się przyjrzeć, zobaczyć w akcji. Po meczu w Mielcu mają obszerny materiał do analizy. I myślę, że też mały ból głowy przed potyczką z Legią (sobota, godz. 20.30).

Na szczególną uwagę zasługuje debiut w Wiśle Siergieja Kriwca. Białorusin zaliczył dwie asysty, zdobył bramkę na 3:3. Z dobrej strony pokazał się też inny debiutant, Gruzin Giorgi Merebashvili. - Przykro nam z powodu porażki ze Stalą, nie lubimy przegrywać, ale musimy o tym meczu jak najszybciej zapomnieć. I przygotować się do pojedynku z Legią - zaznacza Jacek Kruszewski.

Więcej o: