Lech Poznań - Zagłębie Lubin. Maciej Wilusz: Nie oglądałem meczu Zagłębia z Partizanem. Skupiamy się na sobie

- Początek sezonu to zawsze niewiadoma. W pierwszym meczu ze Śląskiem stwarzaliśmy sytuacje i dominowaliśmy. Zagłębie? Nie oglądałem ich meczu z Partizanem Belgrad. Wiem, co potrafią i wiem, że to mocna drużyna - mówi Maciej Wilusz przed niedzielnym spotkaniem Lecha Poznań z Zagłębiem Lubin.

Pierwsza kolejka ekstraklasy zepsuła nieco nastroje panujące w Lechu Poznań po zdobyciu Superpucharu Polski. Kolejorz zremisował na wyjeździe 0:0 ze Śląskiem Wrocław, a lechici nie wykorzystali kilku niezłych okazji na zdobycie bramki. Maciej Wilusz, obrońca Lecha, przestrzega przed wyciąganiem poważniejszych wniosków ze startu sezonu. - Początek rozgrywek to zawsze niewiadoma. Ze Śląskiem to my stwarzaliśmy sytuacje na gole i dochodziliśmy pod bramkę po ładnych akcjach. Zabrakło nam trochę szczęścia, mieliśmy słupek po jednym ze strzałów. Najważniejsze, że potrafimy zdominować rywala. Mamy niedosyt, bo powinniśmy wygrać, ale pokazaliśmy, że jesteśmy dobrze przygotowani - komentuje lechita.

W niedzielę Kolejorz zagra z Zagłębiem Lubin, które w czwartek wywalczyło sobie awans do kolejnej fazy eliminacji Ligi Europy. Miedziowi pokonali Partizana Belgrad po serii rzutów karnych. - Nie oglądałem tego spotkania - mówi Maciej Wilusz: - Przed każdym meczem musimy się patrzeć na siebie. Znamy Zagłębie z poprzedniego sezonu, wiemy co potrafią. Ale skupiam się na swoim przygotowaniu.

Wilusz jest jednym z beneficjantów zmian, do jakich dochodzi w formacji obronnej Kolejorza. Tamas Kadar wciąż nie jest gotowy do gry po tym, jak dostał dwa tygodnie urlopu po Euro 2016. Z klubu prawdopodobnie odejdzie Paulus Arajuuri. Wilusz będzie zatem jednym z pewniaków do gry w wyjściowej jedenastce Lecha w obecnym sezonie - jeśli nie na środku, to na lewej stronie obrony. - W przygotowaniach do sezonu zagrałem trzy raz na boku defensywy. Jestem typowym środkowym obrońcą, ale staram się wykorzystywać swoją wiedzą na lewej obronie. Jeśli trener mnie tam wystawia, to staram się grać najlepiej jak potrafię - mówi Wilusz.

Jan Urban pochwalił na przedsezonowej prezentacji zespołu Wilusza nazywając go "największym pracusiem w zespole". - To miłe, że trener tak powiedział. Ale każdy z nas pracuje dodatkowo poza treningami. Wielu chłopaków wie, że trzeba pracować nad sobą i dbać o siebie. Nie chodzi tylko o przygotowanie fizyczne, ale i regeneracje - przyznaje czterokrotny reprezentant Polski.

Więcej o: