Bura w przerwie pomogła piłkarzom Jagiellonii. Przegląd prasy

Michał Probierz musiał nakrzyczeć na piłkarzy Jagiellonii w przerwie sobotniego meczu w Warszawie. Szkoleniowiec Jagi w męskich słowach zapowiedział, że jeśli drużyna się nie obudzi, to kara będzie dotkliwa - informuje "Przegląd Sportowy".

W pierwszej połowie meczu z Legią, piłkarze Jagiellonii dali się całkowicie zdominować. Nie oddali żadnego strzału i pozwolili rywalom wyjść na prowadzenie 1:0. Potrzebna była męska rozmowa w szatni.

- Trener krzyczał na nas, ale musiał to zrobić - opowiadał na łamach Przeglądu Sportowego, obrońca Ivan Runje.

Obraz gry po przerwie uległ zdecydowanej poprawie. Jaga była blisko strzelenia drugiej bramki, a sędzia Szymon Marciniak w 66. minucie powinien podyktować rzut karny za faul na Jacku Góralskim.

- Trzeba szanować punkt, ale jest niedosyt, w drugiej połowie mieliśmy wiele okazji. Należał nam się rzut karny. Po meczu sędzia przyszedł do szatni i przyznał się do błędu, przeprosił nas - opowiadał Łukasz Burliga.

Przegląd Sportowy ocenił także piłkarzy Jagiellonii. Najwyższą notę - 7 - dostał Konstantin Vassiljev. "Do przerwy nie istniał, ale potem pokazał klasę" brzmi uzasadnienie. Z drugiej strony "czwórki" otrzymało czterech zawodników Jagi: Ivan Runje, Jonathan Straus, Przemysław Frankowski, i Karol Mackiewicz.

Trener Michał Probierz otrzymał notę 6. "W przerwie potrafił przekonać piłkarzy, że przyjechali grać w piłkę" - ocenili dziennikarze PS.

Więcej o: