Horror w końcówce. Ruch w Chorzowie ograł Górnika

Na inaugurację rozgrywek ekstraklasy piłkarze Górnika Łęczna przegrali w Chorzowie z Ruchem 1:2. Mecz miał bardzo dramatyczny przebieg, a gola na wagę zwycięstwa gospodarze strzelili już w doliczonym czasie gry.

Wszyscy byli bardzo ciekawi na co piłkarzy Górnika stać. W sumie w zespole nastąpiły spore zmiany, od trenera Andrzeja Rybarskiego począwszy, który wprawdzie zastąpił Jurija Szatałowa już w końcówce minionych rozgrywek, ale pełnoprawnym szefem jest dopiero od tego sezonu. Niemniej jednak szkoleniowiec łęcznian zdecydował się na wystawienie do wyjściowej jedenastki tylko dwóch nowych graczy - wypożyczonego z poznańskiego Lecha Szymona Drewniaka i Piotra Grzelczaka (ostatnio Jagiellonia Białystok).

W zespole trenera Waldemara Fornalika jakby tych zmian było nieco mniej - między innymi doszedł Piotr Ćwielong z VfL Bochum, który już niegdyś w barwach chorzowian grał, ale rozpoczął on mecz na ławce rezerwowych. Od początku zagrał natomiast debiutujący w Ruchu, a także w ekstraklasie wychowanek stołecznej Legii Jakub Arak. Przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć ofiar tragicznych wydarzeń w Nicei.

Od początku spotkania optyczną przewagę mieli gospodarze. Wydaje się, że piłkarze Górnika za głęboko się cofnęli. Niemniej jednak "Niebiescy" też nie grali jakiegoś olśniewającego futbolu. W 15. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony groźnie strzelił głową Arak, ale piłka minimalnie minęła bramkę. W rewanżu Grzegorz Piesio usiłował zaskoczyć lobem bramkarza Ruchu, ale był on na posterunku. Chorzowianie wprawdzie częściej nacierali, lecz nie bardzo mieli pomysł na sforsowanie łęczyńskiej defensywy i jedyną korzyścią były rzuty rożne. Właśnie po jednym z nich pięknie złożył się do strzału z powietrza Łukasz Moneta, jednak Sergiusz Prusak zdołał to uderzenie obronić.

Tuż po zmianie stron na prowadzenie mógł wyjść Górnik - Grzelczak znalazł się w sytuacji sam na sam ze Wojciechem Skabą, ale ten pojedynek przegrał. Łęcznianie nacierali nadal i po centrze Leandro piłka wylądowała na słupku chorzowskiej bramki. Trzeba przyznać, że w drugiej części meczu Górnik prezentował się zdecydowanie lepiej niż w pierwszej połowie.

Gola strzelili jednak w 64. minucie gospodarze, i to po bardzo ładnej akcji całego zespołu. Skutecznie wykończył ją debiutant Arak. Piłkarze Górnika przystąpili do odrabiania strat. Bardzo bliski szczęścia był Grzegorz Bonin, który przejął niecelne podanie Łukasza Surmy, błyskawicznie strzelił z dystansu, lecz piłka wylądowała na poprzeczce bramki gospodarzy.

W 80. minucie z kolei groźnie, lecz minimalnie niecelnie uderzył z rzutu wolnego na bramkę Górnika Hanzel. Po chwili przed szansą na wyrównanie stanął inny debiutant - Chorwat Slaven Jurisa, ale strzelił głową zbyt słabo, by sprawić kłopot Skabie. Nieco później umiejętności golkipera gospodarzy sprawdził Grzegorz Piesio, lecz bez powodzenia. Łęcznianie dopięli wreszcie swego - Bonin zagrał w pole karne, do piłki - pomiędzy dwoma stoperami - dopadł Śpiączka i wpakował ją do siatki, przy dość biernej postawie Skaby. Teraz Ruch zerwał się do ataku. Już w doliczonym czasie gry groźnie strzelił Surma, ale Prusak zdołał wybić piłkę na róg. Niestety w kolejnej akcji bramkarz Górnika nie zachował się już tak dobrze - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego - zwycięskiego gola dla Ruchu strzelił reprezentant Polski Mariusz Stępiński.

W następnej kolejce Górnik spotka się 25 lipca na Arenie Lublin z Lechią Gdańsk.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU

Ruch Chorzów 2 (0)

Górnik Łęczna 1 (0)

Bramki: Arak (64.), Stępiński (92.) - Śpiączka (88.).

Ruch: Skaba - Koj, Oleksy, Konczkowski, Grodzicki (77. Cichocki) - Surma, Hanzel, Mazek, Lipski - Moneta (87. Ćwielong), Arak (70. Stępiński). Górnik: Prusak - Sasin, Szmatiuk, Pruchnik, Leândro Ż - Drewniak, Tymiński, Pitry (85. Jurisa), Piesio - Bonin, Grzelczak (Śpiączka Ż). Sędziował: Mariusz Złotek z Gorzyc.

Widzów: 5401.