Bałkański koszmar Cracovii!

Kibice z Krakowa ucieszyli się tylko wtedy, kiedy padł gol w Marsylii, a nie w Skopje. Drużyna Jacka Zielińskiego na rozgrzanym od słońca stadionie przegrała ze Skendiją Tetowo w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy!

To miała być przyjemna podróż, ale ten wyjazd długo będzie się im odbijał czkawką. Dla Cracovii to wyjątkowo wstydliwa wpadka, choć w Polsce uwagę pewnie zwróci na to tylko garstka. Powód? Mecz odbywał się w najmniej korzystnej porze, jaką można sobie wyobrazić. Kiedy Erik Jendriszek i Tomasz Vestenicky rozpoczęli mecz w Skopje, cała Polska była wpatrzona w Roberta Lewandowskiego, Michała Pazdana, Arkadiusza Milika i innych reprezentantów. Do stolicy Macedonii (stadion w Tetowie nie spełnia wymogów) przyjechało ok. 500 kibiców z Krakowa, ale od początku głównym tematem rozmów była felerna pora spotkania.

Damian Dąbrowski śmiał się, że trener rezerwowym na ławkę raczej nie pozwoli zabrać tabletów. A szkoda, bo można by było śledzić, co dzieje się w Marsylii na Stade Velodrome, gdzie Polska grała z Portugalią. Tymczasem trener Jacek Zieliński - już na poważnie - przekonywał, że on i jego piłkarze na pewno nie będą myślami we Francji.

Porażka na oczach prezesa

Od pracownika klubu usłyszeliśmy, że podczas ostatniego meczu Polaków na mistrzostwach Europy kibicował Szwajcarom, bo... - W tym układzie nie dało się do Polski sprzedać sygnału telewizyjnego z naszego spotkania. Litości, jaka normalna stacja telewizyjna pokazałaby go o tej porze? Co innego, gdybyście z Euro 2016 już wcześniej odpadli - wyjaśnił.

W Marsylii mógł być Damian Dąbrowski, który jednak wybiegł na boisko stadionu im. Filipa II Macedońskiego. - Do tej pory oglądałem mecze w telewizji i trochę się męczyłem, ale po kontuzji nie ma już śladu. Rehabilitacja była trochę nużąca, ale wszystko poszło zgodnie z planem - tłumaczy 23-letni pomocnik, który był na liście poważnych kandydatów do wyjazdu na mistrzostwa Europy. Kiedy jednak Adam Nawałka planował wysłać mu powołanie, Dąbrowski doznał kontuzji i musiał przejść operację barku.

Do Skopje przyleciał też Janusz Filipiak, właściciel klubu. - Co ja mogę powiedzieć? Liczymy na zwycięstwo - powiedział nam przed meczem. Wcześniej zapowiadał, że celem jest awans do fazy grupowej, dlatego mecz w Skopje musiał go przyprawić o poważny ból głowy. Krakowianie, choć byli faworytami, momentami męczyli się, aż zęby bolały. I stracili gola, bo zaspali w obronie. Rywale pod koniec pierwszej połowy w nietypowy sposób rozegrali rzut wolny i do siatki trafił Besart Ibraimi.

Polska, biało-czerwoni!

- Polska? Zazwyczaj jesteście naszymi przyjaciółmi, ale nie dzisiaj - uśmiechnął się tuż przed meczem właściciel sklepu z dywanami, po czym zaczął opowiadać o Solidarności i Lechu Wałęsie. Przed stadionem ustawiły się kordony policji, ale imponująca Arena im. Filipa II Macedońskiego świeciła pustkami. Tylko część trybun została otwarta, a kibice obu drużyn siedzieli po przeciwległych stronach boiska.

Mimo to było głośno i trochę nerwowo. Zaczęło się od... głośnych wybuchów. Kibice byli trochę zdezorientowani, ale okazało się, że to tylko pokaz sztucznych ogni po imprezie odbywającej się w położonej w pobliżu ambasadzie USA.

Jako pierwsi poważny powód do radości mieli Polacy. Ledwie mecz się zaczął, a oni nieoczekiwanie rozpoczęli świętowanie. Powód? Robert Lewandowski w Marsylii strzelił gola! "Polska, biało-czerwoni!" - zaczęli śpiewać, ale później nie było im do śmiechu. W drugiej połowie piłkarze Cracovii tylko bezradnie patrzyli, jak gospodarze rozgrywają perfekcyjną akcję, a Stenio Junior trafia do siatki.

Długimi momentami gra Cracovii wołała o pomstę do nieba. Bezzębni napastnicy nie potrafili stworzyć dogodnej okazji, a rywale grali wyjątkowo mądrze i do końca kontrolowali to, co dzieje się na boisku. W teorii dla Cracovii jeszcze nic straconego, choć wszystko zapowiada poważną kompromitację. Rewanż zostanie rozegrany za tydzień w Krakowie.

Skendija Tetowo - Cracovia 2:0 (1:0)

Bramki: Ibraimi (41.), Junior (68.)

Skendija: Zahow - Todorovski, Bejtulai, Cuculi, Demiri - Alimi (73. Polozani), Vujcić - Radeski, Hasani (87. Juffo), Stenio Junior (83. Taipi) - Ibraimi

Cracovia: Sandomierski - Deleu, Bejan, Litauszki, Wołąkiewicz (77. Karaczanakow) - Budziński, Dąbrowski - Wójcicki, Cetnarski (60. Covilo), Jendriszek - Vestenicky (60. Wdowiak)