Tomasz Marzec: Spokojnie, Wisła zacznie wygrywać

Zespół z Płocka przegrał dwa sparingi, jeden zremisował, nie strzelił jeszcze bramki. - Spokojnie, zawodnicy dostali mocno w kość, są w ciężkim treningu. Budujemy formę na ponad 20 meczów, które czekają nas do grudnia - uspokaja Tomasz Marzec, wiceprezes Wisły.

Nafciarze w tym sezonie, wspólnie z Arką Gdynia, awansowali do ekstraklasy. To ogromny przeskok sportowy i organizacyjny, a na przygotowania mają mało czasu, bo posezonowa przerwa była dla byłych już pierwszoligowców króciutka, rozgrywki ruszają już 15 lipca w Płocku.

Wisła przebywa aktualnie na obozie w Grodzisku Wielkopolskim, w sobotę rozegra tam kolejny sparing i wróci do Płocka. Futboliści mają dwa treningi dziennie, zajęcia są wyczerpujące, choć jest czas i na relaks, np. wspólne oglądanie meczów Euro 2016 we Francji.

- Treningi są na razie bardzo ciężkie, bo ładujemy akumulatory na długi okres. Do połowy grudnia rozegramy w ekstraklasie i Pucharze Polski minimum 21 meczów, to spora dawka. Zawodnicy dostali ostro w kość, to było widoczne w sparingach - tłumaczy Tomasz Marzec. - Po obozie, już na własnych obiektach, obciążenia będą powoli coraz mniejsze. Należy uspokoić kibiców, jeszcze przyjdzie czas na wygrywanie, najważniejsza jest liga. A wyniki sparingów nie oddają przebiegu wydarzeń na boisku. Z Lechem przegraliśmy 0:2, a już na początku powinniśmy otrzymać karnego, mieliśmy przewagę. Z Zagłębiem Lubin było 0:1, ale po wyrównanym meczu i przypadkowej samobójczej bramce. Ten rywal jest na innym etapie przygotowań, był świeższy od nas. Z kolei w bezbramkowej potyczce z Miedzią Legnica, mającej ekstraklasowe aspiracje, mieliśmy przewagę, kilkanaście sytuacji podbramkowych. Na razie nogi są ciężkie, widać zmęczenie, brakuje dokładności, precyzji. Wiemy, gdzie jest problem i pracujemy nad tym.

Z czwórki nowych nabytków od początku przygotowań z nafciarzami są pomocnik Dominik Furman i obrońca Kamil Sylwestrzak.

- Bardzo dobrze wkomponowali się w zespół, zostali miło przyjęci w szatni. Widać, że są wzmocnieniem, a nie tylko uzupełnieniem składu. To profesjonaliści, bardzo poważnie podchodzą do swoich obowiązków - ocenia wiceprezes.

Z chorwackim obrońcą Tomislavem Božicem był problem, bo Górnik Łęczna, z którym miał kontrakt do 30 czerwca, nie chciał go puścić wcześniej do Płocka. Gracze Łęcznej wyjeżdżali na obóz, więc Chorwat zostałby sam w tym mieście. Po perturbacjach udało się jednak jakoś dojść do porozumienia.

- Zawodnik jest z nami od soboty. Ale te problemy i zawirowania sprawiły, że w sparingu z Zagłębiem Lubin nie był sobą, pełnię możliwości pokazał dopiero w trzecim teście - dodaje Tomasz Marzec.

Warto zauważyć, że w identycznej sytuacji Wisła nie robiła żadnych problemów Fabianowi Hiszpańskiemu, wypożyczonemu wiosną z Podbeskidzia Bielsko-Biała, który wrócił do klubu z południa Polski na kolejne przygotowania.

Nowym nafciarzem jest też Jakub Łukowski, były gracz Zawiszy Bydgoszcz. To perspektywiczny zawodnik, młodzieżowy reprezentant kraju. - Na razie przyglądamy mu się. Trenerzy oceniają jego przydatność do pierwszego zespołu. Gdyby jednak okazało się, że ciężko będzie mu się przebić do podstawowego składu, spróbujemy nasz talent wypożyczyć do innego klubu. W tym wieku najważniejsza jest systematyczna gra. Stąd taki pomysł - tłumaczy wiceprezes.

W Grodzisku trenuje z nafciarzami także testowany 18-letni Sebastian Milewski, pomocnik z Legionowa w środę zagrał 30 minut w sparingu z Miedzią. Wisła planuje jeszcze dwa solidne transfery, prowadzi zaawansowane rozmowy zarówno z Polakami, jak i z graczami zagranicznymi. Chodzi o zawodników ofensywnych, sprawy mają być dopięte do 8 lipca, czyli najpóźniej tydzień przed inauguracją sezonu. Tego dnia zespół z Płocka zagra sparing w Gdyni z Arką i będzie to już istotny test przed pierwszym ligowym meczem z Lechią Gdańsk.