Korona Handball nie przedłuża umowy z wychowanką. To koniec jej kariery?

Anna Pinda nie będzie już grała w Koronie Handball. Mało tego, być może jedna z najbardziej utalentowanych kieleckich zawodniczek zakończy karierę.

Niespełna 23-letnia zawodniczka w ubiegłym sezonie w barwach Startu Elbląg zadebiutowała w PGNiG Superlidze. Zagrała pięć meczów, zdobyła nawet dwie premierowe bramki. Niestety, w meczu piątej kolejki z Ruchem Chorzów doznała poważnej kontuzji nadgarstka. Miała operację, a do gry wróciła w styczniu. Zdołała zagrać w dwóch meczach Startu, a potem na jednym z treningów doznała kontuzji kolana, która wykluczyła ją z gry do końca sezonu.

Klub z Elbląga teraz nie zdecydował się przedłużyć wypożyczenia. Pindy w składzie Korony Handball nie widzieli również działacze z Kielc i nie podpisali z nią nowego kontraktu. Dlaczego?

- W ostatnich czterech latach Ania miała siedem operacji, a w ostatnim sezonie w Elblągu dwie. Nie chcemy, by grała w Kielcach, bo ryzykowalibyśmy jej zdrowie. Niestety, jest ona bardzo podatna na kontuzje - tłumaczy Krzysztof Demko, członek zarządu kieleckiego klubu.

Pinda mogła zagrać w nadchodzącym sezonie w barwach innego klubu Superligi - Olimpii Beskidu Nowy Sącz, miała oferty zagraniczne, ale póki co zawiesza buty na kołku. - Zdecydowałam się na przynajmniej roczną przerwę w grze. Muszę trochę ochłonąć. Być może, jeśli zdrowie pozwoli, to wrócę w przyszłym sezonie - mówi w rozmowie z portalem kielce.sport.pl Anna Pinda.

Więcej o: