Niedosyt po sparingowym dwumeczu Korony. "Przynajmniej jedno spotkanie powinniśmy wygrać"

Pierwsze gry kontrolne kieleckiego zespołu na zgrupowaniu w Wodzisławiu Śląskim nie przyniosły odpowiedzi na najważniejsze pytania. Zarówno te dotyczące składu, jak i celów na najbliższy sezon.

W pierwotnych planach Korona miała rozegrać z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza tylko jeden pojedynek. - Zarówno nasi rywale, jak i my potrzebowaliśmy jednak sprawdzenia dwóch jedenastek w różnych wariantach ustawień - wyjaśnia trener żółto-czerwonych Tomasz Wilman. On miał jeszcze dodatkowy powód - obserwowanie i ocenę przydatności do zespołu trójki testowanych zawodników. Najbardziej znanym z nich był 34-letni Michal Pesković. Słowacki golkiper polskim kibicom znany jest z występów w Polonii Bytom, Ruchu Chorzów i Podbeskidziu Bielsko-Biała, ale w swojej karierze strzegł także bramki Arisu Saloniki, Viborga i Neftchi Baku. Poza nim swoje umiejętności szkoleniowcowi Korony mieli okazję zademonstrować 21-letni lewy obrońca Rafał Włodarczyk, medalista mistrzostw Europy U-17, były gracz juniorów Herthy Berlin, potem piłkarz Dolcana Ząbki, a ostatnio Znicza Pruszków, oraz o dwa lata młodszy lewy pomocnik Oskar Mazurkiewicz z trzecioligowego GKS-u Jastrzębie-Zdrój (w ubiegłym sezonie strzelił dwa gole). Dużo lepiej spisał się ten pierwszy.

- Na pewno pozostanie z nami przynajmniej do środy. To ciekawy zawodnik. Oskar ma potencjał, jednak w tej chwili na pewno nie na ekstraklasę. Daliśmy mu szansę, ale zjadł go stres. Od początku był bardzo zdenerwowany, dlatego dokonałem zmiany już po półgodzinie gry. Wszedł jeszcze w końcówce meczu, zagrał wtedy dużo lepiej, ale na tę chwilę mu podziękowaliśmy - informuje trener Wilman.

I nie ukrywa, że z rezultatów sobotniego dwumeczu nie jest zadowolony. - Przynajmniej pierwsze spotkanie powinniśmy wygrać. Zagraliśmy bardzo solidnie i prowadzenie przez ponad pół godziny gry można było utrzymać do końca. Drugie rozgrywaliśmy już w zupełnie innych warunkach atmosferycznych [ulewny deszcz - przyp. red.], ale były one przecież takie same dla obu drużyn. Bramkę straciliśmy z rzutu wolnego po głupim faulu - relacjonuje szkoleniowiec. Porażka w wieczornym pojedynku martwić może o tyle, że jego zespół wystąpił w nim w najsilniejszym na tę chwilę zestawieniu. - Każda porażka martwi, ale to tylko sparingi. Mamy swój plan działania i spokojnie go realizujemy - zapewnia Wilman.

W najbliższą środę (godz. 18) kolejny sprawdzian Korony. Jej rywalem będzie reprezentacja hiszpańskich zawodowych piłkarzy pozostających bez zatrudnienia. Na zakończenie obozu (sobota) kielczanie zmierzą się z trzecim zespołem I ligi minionego sezonu - Zagłębiem Sosnowiec.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.