Ostatni występ Bartłomieja Drągowskiego w Jagiellonii? "Zobaczymy"

Bartłomiej Drągowski zaliczył kilka kapitalnych interwencji w sparingu Jagiellonii z Górnikiem Łęczna. Bramkarz musiał jednak raz wyjąć piłkę z własnej siatki

BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Białostoczanie przegrali w sobotę z Górnikiem Łęczna 0:2. Bartłomiej Drągowski w meczu kontrolnym zagrał tylko w pierwszej połowie. Bramkarz popisał się kilkoma naprawdę dobrymi interwencjami. Świetnie spisał się broniąc strzały Grzegorza Bonina, Tomasza Nowaka czy Krzysztofa Danilewicza. Ostatecznie raz musiał wyjąc piłkę z własnej bramki. Bartłomiej Drągowski w sytuacji w 32. minucie nie miał jednak wiele do powiedzenia. Po uderzeniu z dystansu piłka odbiła się bowiem od jednego z obrońców Jagiellonii i kompletnie zmyliła golkipera.

- Już zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, że po interwencjach obrońców piłka wpada do siatki. Tak było w ubiegłym sezonie w lidze, tak było i tym razem. Na pewno zabrakło mi też trochę szczęścia. Poszedłem w jedną stronę i po tym rykoszecie byłem na wykroku i na dobrą sprawę musiałbym się chyba połamać żeby złapać piłkę - mówi Bartłomiej Drągowski, który przyznaje, że to zespół z Łęcznej był w sobotę zdecydowanie lepszy: - Był to na pewno wartościowy sparing, a po nas było widać, że jesteśmy w ciężkim momencie przygotowań, że ciężko trenujemy dwa razy dziennie. Na dobrą sprawę my biegaliśmy za piłkę, a rywale grali co chcieli.

Bartłomiej Drągowski w najbliższym okienku transferowym (zostanie otwarte 1 lipca) zapewne zmieni klub. Pojawiają się informacje, że trafi do Fiorentiny. Czy sobotni mecz był jego ostatnim występem w barwach drużyny z Białegostoku?

- Nie wiadomo. W życiu sportowca nigdy nic nie jest do końca pewne. Zobaczymy - stwierdza bramkarz.

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl

Więcej o: