Joachim Pabjańczyk, nowy piłkarz Widzewa: "Byłem kibicem klubu od najmłodszych lat"

Jednym z sześciu nowych piłkarzy jest Joachim Pabiańczyk, do tej pory piłkarz Neru Poddębice. - Widzew miał pierwszeństwo w negocjacjach -- mówi zawodnik

Pabjańczyk podkreśla, że w Widzewie mógł zagrać już wcześniej, ale nie znalazł nici porozumienia z ówczesnym trenerem Witoldem Obarkiem. - Dlatego do podpisania kontraktu ostatecznie nie doszło - mówi na www.laczynaswidzew.pl zawodnik. - Kolejny raz usłyszałem o zainteresowaniu zimą. Ponoć trener Marcin Płuska rozmawiał na mój temat, lecz nikt się nie zgłosił. Z prezesem Marcinem Ferdzynem jestem w kontakcie od jakiegoś czasu i w końcu wylądowałem w Łodzi. Nigdy nie ukrywałem, że jestem kibicem Widzewa od najmłodszych lat.

Co ciekawe, zawodnik miał oferty z wielu innych klubów. - Przede wszystkim z trzeciej ligi oraz opcje wyjechania na testy do pierwszej bądź drugiej ligi, ale wszystkim odpowiadałem, że Widzew ma pierwszeństwo w negocjacjach - mówi Pabjańczyk. - Podpisałem kontrakt z łódzkim zespołem, więc tematu innych zespołów nie brałem pod uwagę. Swoją drogą miałem zimą ofertę przejścia do PGE GKS Bełchatów, ale kluby się nie dogadały. Mieszkam w Łodzi od dziecka i od zawsze kibicowałem Widzewowi. Od małego tata zabierał mnie na mecze. Pamiętam jeszcze ławki na stadionie, a nie krzesełka.

Piłkarz figuruje jako pomocnik, bo na takiej pozycji grał też w Nerze. Grając w Poddębicach strzelił aż 14 bramek. - Nie jestem ani pomocnikiem, ani napastnikiem - rozwiewa wątpliwości piłkarz. - Klasyfikuję siebie jako lewego bądź prawego obrońcę. Tylko z powodów kadrowych musiałem grać z przodu i chyba nie wyszło mi to najgorzej. W mojej karierze prowadzili mnie widzewscy trenerzy: Piotr Szarpak oraz Tomasz Muchiński. U nich właśnie grałem w defensywie. Ciężko zatem powiedzieć na jakiej pozycji powinienem grać. Decyzję pozostawiam szkoleniowcom.

Więcej na oficjalnej stronie klubu.

Więcej o: