Pogoń w ciszy pracuje nad transferami

Piłkarze Pogoni Szczecin 13 czerwca rozpoczynają przygotowania do nowego sezonu. W drużynie jest jeden nowy zawodnik.

To Kamil Drygas, defensywny pomocnik z pierwszoligowego Zawiszy Bydgoszcz. Piłkarz został pozyskany już zimą, ale Pogoń nie chcąc za niego płacić, czekała, aż wygaśnie jego umowa z Zawiszą. 24-latek rundę wiosenną spędził na zapleczu ekstraklasy i strzelił trzy gole. W zespole Kazimierza Moskala ma stworzyć alternatywę dla Mateusza Matrasa oraz Rafała Murawskiego, którzy w minionym sezonie nie mieli wartościowych konkurentów do gry w środku pola. Poza tym za występy w Pogoni podziękowano skrzydłowemu Miłoszowi Przybeckiego. To na razie wszystkie zmiany kadrowe w klubie. Co więcej, wokół transferów Pogoni panuje zupełna cisza.

Chcieli wychowanka

- Szukamy nowych zawodników, przede wszystkim do ofensywy - zapowiadał Kazimierz Moskal. - Totalnej przebudowy jednak nie będzie, ponieważ szkielet już mamy. Teraz trzeba go tylko uzupełnić.

Pogoń na pewno sondowała pozyskanie swojego wychowanka Mikołaja Lebedyńskiego. Urodzony w Szczecinie napastnik był jednym z architektów awansu Wisły Płock do ekstraklasy (strzelił 13 goli). 25-latek prowadził rozmowy z dyrektorem sportowym Maciejem Stolarczykiem, ale ostatecznie zdecydował się pozostać w dotychczasowym klubie, z którym podpisał nowy kontrakt. W kuluarach mówi się także, że niepewny swojej przyszłości w Pogoni jest Wladimer Dwaliszwili.

Wiadomo też, że Pogoń nadal sonduje słowacki rynek. Zimą zarówno dyrektor Stolarczyk, jak i były trener Czesław Michniewicz potwierdzali, że prowadzili negocjacje w sprawie pozyskania jednej z największych gwiazd tamtejszej ligi. Wtedy na celowniku znalazł się Gino van Kessel z Trenczyna.

Skąd ta cisza?

Być może za transferową ciszą stoi sam prezes Jarosław Mroczek. Zarządowi nieszczególnie podobało się, że dziennikarze często informowali o transferach jeszcze przed podaniem oficjalnego komunikatu. W związku z tym w klubie najprawdopodobniej mocno ograniczono przepływ informacji. W efekcie prawie do końca udało się utrzymać w tajemnicy nazwisko nowego trenera.

- Toczyliśmy z dziennikarzami mecz i przegraliśmy go 0:1. Na kilka godzin przed konferencją nazwisko nowego trenera udało się rozszyfrować. Szukamy źródła przecieku, ale chyba nie będziemy w stanie go zlokalizować - śmiał się Mroczek.

Teraz to prezes Pogoni wyszedł na prowadzenie.