Prezes Lecha Poznań: Doszliśmy do wniosku, że z tym zespołem więcej nie osiągniemy

- Nie podejmiemy wyścigu zbrojeń z Legią Warszawa, ponieważ nie zdołamy go wygrać - mówił prezes Lecha Poznań Karol Klimczak podczas konferencji ?Prawo, analityka i zarządzanie. Współczesne trendy w sporcie?.

W konferencji na Uniwersytecie SWPS przy ul. Kutrzeby w Poznaniu wzięli udział prawnicy, przedstawiciele klubu, specjaliści od prawa, marketingu, także dziennikarze i przedstawiciele Ministerstwa Sportu. Był także prezes Lecha Karol Klimczak, który referował przyczyny problemów Lecha w ostatnim sezonie i sposoby na ich rozwiązanie.

- Uczciwie muszę powiedzieć, że nie wiem, jaki był jeden powód kryzysu - stwierdził. - Nie jednak dlatego, że nie przeprowadziliśmy analiz, ale dlatego, że nie jesteśmy w stanie wskazać jednej przyczyny. Było ich wiele.

- Doszliśmy do wniosku, że z tym zespołem nie osiągniemy więcej, stąd restrukturyzacja - mówił prezes Klimczak. - Godzimy się na to, by odeszli od nas zawodnicy, na których odejście w innej sytuacji nie wyrazilibyśmy zgody. Uznaliśmy jednak, że tak będzie lepiej. Zabrakło bowiem chemii, która mogła poprowadzić nas do sukcesu.

Jak mówił, Lech Poznań nie chce stawać do wyścigu zbrojeń z Legią Warszawa. - Z tej przyczyny, że byśmy go przegrali. Loża na meczu Lecha kosztuje bowiem 170 tys. zł, a na meczu Legii - 450 tys. zł.

Prezes Klimczak mówił o sporym problemie, jakim jest stopniowe odchodzenie ludzi ze stadionów. Nie rezygnacja z piłki nożnej jednak, ale przenosiny przed telewizor. - To nie dotyczy tylko Polski, ale także innych lig, zwłaszcza włoskiej i francuskiej - mówił. - W Anglii stadiony mają średnio 96 proc. zapełnienia trybun na meczach, w Niemczech - 90 proc., w Hiszpanii to 65 proc. We Francji jednak jest to już mniej niż 50 proc., a we Włoszech wygląda to najsłabiej. Te zmiany dotyczą także Polski.

- U nas zmienia się jednak struktura wewnętrzna przychodów. Historycznie Lech pozyskiwał najwięcej środków ze sprzedaży, czy to piłkarzy, czy to band reklamowych - mówił. - Teraz są to zdecydowanie wpływy z praw telewizyjnych, jednakże przy sumie 140 mln zł, która jest do rozdysponowania w Polsce, cały czas wyglądamy przy Anglii jak mrówka przy słoniu.

Prezes Lecha rozważał też, jaki system jest lepszy - zrównoważony rozwój wszystkich klubów ekstraklasy czy też rozwój za pomocą dwóch liderów. - Niezależnie od naszego miejsca w tabeli, nie mamy wątpliwości, że tymi lokomotywami są Legia i Lech - mówił. - W Polsce jednak nie mamy do czynienia z tak niebezpieczną sytuacją jak w Hiszpanii, gdzie ponad 50 proc. pieniędzy w lidze przechwytują dwa kluby, Real Madryt i FC Barcelona. W większości krajów dwa czołowe kluby dominują w przedziale 24 do 40 proc.

- W Polsce wiele klubów ma inny sposób działania niż my. Piast Gliwice postawił na kupno czy wypożyczenie gotowych piłkarzy, którzy mieli mu zapewnić sukces tu i teraz. To mu się udało, doceniamy jego sukces. Pytanie jednak, co będzie dalej - zastanawiał się prezes Klimczak. - My chcemy oprzeć się na młodych piłkarzach szkolonych przez nas, głównie z Wielkopolski, choć jest trudne, abyśmy tylko takich szkolili. Zależy nam na pokazaniu, że jesteśmy stąd, to jest nasza tożsamość. Ponadto chcemy budować siłę marki, bo nie jest ona dana raz na zawsze. I zależy nam na rozwijaniu mody na Lecha, tak aby chodzenie na jego mecze stało się modelem spędzania czasu.

- Mamy plan na Lecha, ale nie mamy przepisu, który po dodaniu szczypty tego, grama tamtego prowadziłby wprost do sukcesu - mówił prezes Lecha. - Cały czas jednak szukamy istotnych czynników, które wpływają na Lech i zainteresowanie nim.

Prezes Karol Klimczak był także pytany o możliwości rozwoju innych dyscyplin pod szyldem Lecha. - Nasza odpowiedź w tej kwestii brzmi: Nie - odparł. - Uważamy bowiem, że siłą marki jest jej wartość i pracujemy na to. Jesteśmy otwarci na współpracę, będziemy pomagali sprzętem, doradztwem, udostępnianiem obiektu, lekarzy i fizjoterapeutów, ale nie zgodzimy się na przekazanie innym dyscyplinom marki i herbu. Tu mamy inną filozofię niż Legia Warszawa.

Prezes Klimczak wykluczył także powstanie w Lechu Poznań sekcji piłki nożnej kobiet. - Rzeczywiście, szkolimy dziewczynki, ale do pewnego etapu. Nie przewidujemy ich szkolenia profesjonalnego i do 2020 roku powstania sekcji kobiet. Wiemy, że kobiety są odbiorcami piłki nożnej i stanowią istotny rynek, że w piłce nożnej tkwi potencjał, ale przeszkodą są finanse. Klub Lech pozostaje jednosekcyjny - stwierdził.

Zobacz wideo

Reprezentacje Euro 2016 według wartości piłkarzy. Polska jest w czołówce! [RANKING]

Więcej o: