Bohater ostatniej akcji meczu Warmii: Myślałem tylko o zdobyciu bramki

Wykorzystanie rzutu karnego przez Marcina Malewskiego w ostatniej sekundzie meczu, zadecydowało o zwycięstwie olsztynian w meczu z Pogonią Szczecin - Nie odczuwałem dużego stresu. Starałem się jedynie, aby zdobyć zwycięską dla nas bramkę - mówi rozgrywający Warmiaków.

W pierwszym meczu barażowym o ekstraklasę, szczypiorniści Warmii Traveland Olsztyn pokonali przed własną publicznością Pogoń Szczecin 30:29. Zwycięstwo nie przyszło jednak olsztynianom wcale tak łatwo, bowiem na parkiecie od pierwszej do ostatniej minuty trwała twarda i wyrównana walka. O losach spotkania zadecydowała końcowe fragmenty. Gdy Warmiacy rozgrywali ostatnią akcję meczu, sędzia na trzy sekundy przed zakończeniem meczu podyktował rzut karny. Na linii siedmiu metrów stanął Marcin Malewski, którego trafienie dało olsztynianom zwycięstwo w całym spotkaniu. Rewanżowe spotkanie odbędzie się już w środę w Szczecinie.

Rozmowa z Marcinem Malewskim, rozgrywającym Warmii Traveland Olsztyn.

Mateusz Lewandowski: W pierwszym meczu pokonaliście Pogoń Szczecin 30:29. Spodziewał się pan tak ciężkiego meczu?

Marcin Malewski: - Wiedziałem, że będzie to bardzo ciężkie spotkanie. Pogoń ma w swoim składzie rosłych zawodników, a my jesteśmy trochę mniejsi. Piłka ręczna to gra zespołowa, a charakterem i wolą walki można zdziałać bardzo wiele. Pokazaliśmy, że tymi elementami można wygrać spotkanie.

Początek meczu nie zapowiadał takiej walki, bowiem zaczęliście od prowadzenia 4:1

- Pragnę jednak zauważyć, że wszystkie rzeczy, które były widoczne podczas tego meczu, sprowadzają się do jednej kwestii. Gdybyśmy zawodowo grali w piłkę ręczną, czyli skupiali się tylko na niej, to pod względem kondycyjnym wyglądalibyśmy zupełnie inaczej. Część z nas pracuje, dlatego po naszym dobrym początku, rywale wyszli na prowadzenie.

Druga połowa meczu była dość szarpana, bowiem raz doganialiście przeciwnika, by po chwili tracić dwie bramki. Odczuwaliście już trudy tego meczu?

- To była prawdziwa, męska walka na parkiecie. Nikt z nas nie patrzył bowiem, w jaki sposób zdobędziemy bramkę - najważniejsze było, aby piłka wpadła do siatki. Próbowaliśmy robić to w różny sposób, co w ostatecznym rezultacie dało nam zwycięstwo.

Serce mocniej panu biło, kiedy wykonywał pan decydujący rzut karny?

- Nie odczuwałem dużego stresu. Starałem się jedynie, aby zdobyć zwycięską dla nas bramkę. Było to ostatnie spotkanie przed własną publicznością w tym sezonie. Mam nadzieję, że kibice na długo zapamiętają ten mecz.

Ponownie na odpoczynek będziecie mieli tylko kilka dni, bowiem rewanż rozegracie już w środę

- Do Szczecina wyjeżdżamy już dzień przed tym spotkaniem. Dlatego połowa zespołu wzięła urlop od zawodowej pracy we wtorek oraz w środę. Jedziemy powalczyć i przywieźć korzystny dla nas rezultat.

Warmia Traveland Olsztyn - Pogoń Szczecin 30:29 (14:17)

Warmia: Gawryś, Zakreta - Malewski 8, Królik 6, Kopyciński 6, Paweł Deptuła 5, Dzieniszewski 3, Zółtak 1, Krawczyk 1 oraz Droździk, Koledziński.

Kary: 12 min

Pogoń: Morawski, Tatar - Zaremba 8, Bruna 6, Walczak 4, Krysiak 3, Jedziniak 3, Gierak 3, Grzegorek 1, Kniazeu 1 oraz Fedenczak.

Kary: 10 min

Więcej o: