Stelmet rozpracował Rosę i pewnie wygrał drugie starcie

Drugi mecz finału koszykarskiej ekstraklasy pomiędzy Stelmetem Zielona Góra a Rosą Radom miał jednostronny przebieg. Niestety dla radomian, to rywale od samego początku nadawali ton wydarzeniom na parkiecie.

O ile pierwszy mecz finałowy - od samego początku trwania do końcowych sekund drugiej dogrywki - był niezwykle zacięty a gospodarze najwyższą przewagę uzyskali w trzeciej kwarcie (12 punktów), tak drugie starcie od początku należało do podopiecznych Saso Filipovskiego.

Jego podopieczni po siedmiu minutach gry prowadzili 11:3, bardzo dobrze radząc sobie zwłaszcza z rozbijaniem ataków rywali z Radomia. Goście na dziewięć oddanych pierwszych rzutów trafili zaledwie raz, a uczynił to Robert Witka. Wprawdzie koszykarze Stelmetu także nie grzeszyli skutecznością jeśli chodzi o trafienia trzypunktowe - 1/3, ale za to trafili cztery z sześciu rzutów za dwa oczka.

Wprawdzie radomianie w okresie kolejnych dwóch minut nieco się otrząsnęli po złym początku i zmniejszyli straty (było 15:6), ale w ostatnich fragmentach kwarty otwarcia na parkiecie niepodzielnie rządził Dee Bost. MVP pierwszego pojedynku, ustalił wynik pierwszych 10. minut zdobywając pięć kolejnych punktów.

Druga ćwiartka również rozpoczęła się nie najlepiej dla gości, a rozpędzony zielonogórzanie prowadzili po kolejnych 120 sekundach - 25:9. Jeszcze gorzej było w 16 minucie, kiedy to przewaga podrażnionego pierwszym meczem Stelmetu wyniosła już 22 punkty!

Na szczęście zdobywcy Pucharu Polski zdołali się nieco podnieść po tym ciosie i na przerwę schodzili ze stratą 12 punktów.

Trzecią kwartę także wygrali zawodnicy Stelmetu, ale co z pewnością nie ucieszyło miejscowej publiczności, oraz trenera - już na minutę przed końcem tej części parkiet z powodu nadmiaru przewinień opuścić musiał Nemanja Djurisić. Radomianie po zejściu czołowego zbierającego rywali liczyli, że teraz może być im łatwiej w rywalizować na obu tablicach.

Tak się jednak nie stało. Rywale w porównaniu do Rosy mieli zdecydowanie lepiej dysponowanych zawodników rezerwowych.

Jeszcze na (6:22), przed końcową syreną, kiedy to trafił C.J Harris i Rosa przegrywała 44:57 kibice klubu z Radomia łudzili się nadziejami na korzystny rezultat. Dość szybko ich plany zostały zniweczone, po tym jak najpierw wcelował Mateusz Ponitka, a później zza linii 6.75 m trafił Łukasz Koszarek i wszystko wróciło do normy.

Stelmet Zielona Góra - Rosa Radom 70:51

Kwarty: 20:9, 17:16, 18:12, 15:14.

Stelmet: Bost 15, Zywert 0, Szewczyk 0, Moldoveanu 6, Der 0, Ponitka 10, Gruszecki 8, Hrycaniuk 9, Zamojski 0, Borovnjak 6, Djurisić 4, Koszarek 12.

Rosa: Thomas 6, Witka 8, Zegzuła 0, Harris 5, Zajcew 4, Szymkiewicz 9, Sokołowski 13, Adams 0, Bonarek 0, Jeszke 2, Hajrić 2, Schenk 2.

Stan rywalizacji do czterech zwycięstw - 2:0 dla Stelmetu.

źródło: Okazje.info

Więcej o: