Trzy punkty piłkarzy Radomiaka na pożegnanie z kibicami

Zawodnicy Radomiaka Radom w przedostatnim meczu II ligi pokonali Polonię Bytom. Gol Kamil Cupriaka był ostatnim jaki padł w tym sezonie na Stadionie Miejskim.

Gospodarze do ostatniego meczu przed własną publicznością przeciwko Polonii, przystąpili z Rossi Leandro w linii ataku, i to właśnie Brazylijczyk, który był królem strzelców rundy jesiennej - miał odpowiadać za dobywanie goli. Jak wiemy, z powodu kontuzji wiosną popularny "Leo" zdecydowaną część rundy spędził w gabinetach lekarskich i pierwszą w 2016 roku bramkę chciał strzelić właśnie bytomianom.

Za to goście na Stadion Miejski przyjechali w doborowych nastrojach, bowiem w ostatniej kolejce, wygrywając u siebie z Nadwiślanem Góra - zapewnili sobie ligowy byt. - Pomimo, że był to pierwszy mecz, w którym mogliśmy pozwolić sobie na większy luz, to chcieliśmy pokazać się z jak najlepszej strony, z większym zaangażowaniem w ofensywie - przyznał Ireneusz Kościelny, trener Polonii.

Początek meczu należał do gospodarzy, którzy przejęli kontrolę nad wydarzeniami na boisku, ale groźniejsze okazje stworzyli goście. Po akcji lewą stroną boiska piłkę do Patryka Stefańskiego dograł Kamil Zalewski, a ten pierwszy uderzył mocno, jednak trafił futbolówką w słupek. Kilka chwil później Stefański ponownie stanął przed szansą zdobycia bramki, ale jego uderzenie głową z pięciu metrów poszybowało tuż ponad poprzeczką bramki Adriana Szadego.

W końcu w 19. minucie padł gol, ale z niego cieszyli się podopieczni Wernera Liczki. Kilku zawodników w polu karnym wymanewrował Leandro i podał piłkę do Kamila Cupriaka. Ten natychmiast strzelił z półwoleja i obok słupka trafił do bramki Adriana Olszewskiego.

To był praktycznie koniec emocji związanych z sytuacjami podbramkowymi w pierwszej części. Na następny celny strzał kibice czekali do 43. minuty, kiedy to potężnie uderzył z rzutu wolnego Leandro, ale trafił w sam środek bramki Olszewskiego i golkiper nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Do momentu kiedy arbiter zarządził przerwę techniczną na uzupełnienie płynów (67. minuta), obie drużyny toczyły wyrównany bój, głównie w środkowej strefie boiska. Zarówno Szady jak i Olszewski, w tym okresie nie musieli interweniować.

Dopiero w 71. minucie strzał wprowadzonego po przerwie Jakuba Cieciury, spowodował wśród kibiców okrzyk radości, ale jak się okazało futbolówka uderzona z rzutu wolnego o centymetry przeleciała ponad poprzeczką.

Na kwadrans przed końcem gry trener Liczka wprowadził na boisko Krzysztofa Ropskiego, który zastąpił walczącego, ale mało skutecznego Leandro. Zmiana niewiele wniosła, ale i obraz gry się nie zmienił i w drugich 45. minutach kibice praktycznie nie doczekali się żadnego celnego strzału na bramkę. Ten jedyny, miał miejsce w już doliczonym czasie gry kiedy Ropski dośrodkował piłkę do Cieciury a jego uderzenie z 10 metrów na rzut rożny sparował Olszewski.

Radomiak Radom - Polonia Bytom 1:0 (0:0)

Bramka: Cupriak (19.)

Radomiak: Szady - Grudniewski, Jędrzejczyk, Świdzikowski, Sulkowski, Gawron, Kościelny, Radecki, Cupriak (56. Cieciura), Leandro (76. Ropski), Mikołajczak (64. Wolski).

Polonia: Olszewski - Jurek, Słodowy, Szal, Rylukowski, Zalewski (46. Grube), Kowalczyk, Krysian, Lachowski, Stefański, Zieliński (59. Pączko).

Więcej o: