Stal Mielec ma I ligę. "Na Podkarpaciu też można osiągnąć dobry wynik"

19 lat kibice w Mielcu czekali na powrót Stali na zaplecze ekstraklasy. W niedzielę się to udało, a Rzeszów, Tarnobrzeg czy Stalowa Wola mogą tylko pozazdrościć

W 1997 roku z powodu problemów finansowych Stal Mielec została wycofana z rozgrywek II ligi (dzisiejszej I ligi). Sezon wcześniej dwukrotny mistrz Polski występował jeszcze w ekstraklasie. Minęło 19 lat i Stal znów oglądać będziemy na zapleczu ekstraklasy. W niedzielę drużyna prowadzona przez trenera Janusza Białka przypieczętowała awans, wygrywając 3:0 z ROW-em 1964 Rybnik. Stal, by przybić pieczęć na pierwszoligowym awansie, potrzebowała 31 kolejek. Zespół z Mielca od początku miał jasny cel, którym była I liga. - Poprzednia runda wiosenna dała nam podstawy do tego, by w kolejnym sezonie obrać taki kierunek - mówi trener Białek. Szkoleniowiec nie sądził jednak, że pójdzie tak łatwo. Pomogli rywale, którzy częściej niż Stal gubili punkty. Świeżo upieczony beniaminek I ligi też miał słabsze momenty, ale w czasie całych rozgrywek nie schodził poniżej pewnego, dobrego poziomu. Stal w piątej kolejce wskoczyła na fotel lidera. Nie przegrała w pierwszych ośmiu meczach. Pierwsze miejsce stalowcy oddali tylko raz po porażce w Rybniku 0:2 i dali się wyminąć Wiśle Puławy. Nie na długo, bo w kolejnej serii zespół z Mielca wykorzystał wpadkę rywali i znów był na szczycie. Lidera w Mielcu już nie oddali. - Może wydawać się, że było lekko, łatwo i przyjemnie, ale zawodnicy zostawili dużo zdrowia na boisku. Fakt, praktycznie w żadnym momencie awans od nas się nie oddalił. Nasza przewaga nie była zagrożona. To nie zachwiało równowagi i pewności siebie drużyny - tłumaczy trener Stali, który sześć lat temu na zapleczu ekstraklasy prowadził drużynę Stali Stalowa Wola.

I liga wraca więc na Podkarpacie. W Mielcu pokazano, że można osiągnąć dobry wynik, nie inwestując wielkich pieniędzy. Budżet Stali na drugoligowe rozgrywki wyniósł niecałe 1,5 mln zł. Z tego miasto przekazało na pierwszy zespół ok. 500 tys. zł. Klub postawił na młodych, zdolnych i głodnych sukcesów zawodników, którym nie musiał płacić wysokich kontraktów. To zdało egzamin. - Na Podkarpaciu też można osiągnąć dobry wynik. Czekaliśmy na możliwości i sponsorów. Dużo pomogło nam miasto. Prezydent i samorząd muszą interesować się sportem. Inaczej wyników nie będzie - podkreśla trener Białek.

Szkoleniowiec ma rację. W Mielcu jest moda na piłkę nożną. Także wśród polityków i samorządowców. Dlatego dziś 60-tysięczny Mielec może być przykładem dla Podkarpacia, a w szczególności dla ponad trzy razy większego Rzeszowa, który ma dwie drużyny piłkarskie na czwartoligowym poziomie. - Sport jest magnesem. Pamiętam, jak na Podkarpaciu było cztery ekstraklasowe drużyny. Dobrze by było, gdyby przynajmniej w I lidze było kilka drużyn od nas - kończy trener Stali.

Twórz z nami Rzeszów.Sport.Pl! Dołącz do nas na Facebooku

Więcej o: