Lech Poznań - Legia Warszawa 0:1. Jasmin Burić: Bramka dla Legii była przypadkowa

- Rywale byli może dłużej przy piłce, ale to my mieliśmy więcej sytuacji. Legia wykorzystała w zasadzie tą jedyną, którą miała, i zdobyła puchar - uważa bramkarz Lecha Poznań Jasmin Burić po porażce w finale Pucharu Polski.

- Tak jak w ostatnim meczu ligowym przegrywamy z Legią po bramce, która padła po naszym błędzie, a nie po jakiejś wspaniałej akcji. Legia to dobry i doświadczony zespół, który jednak wykorzystuje każdy błąd, dzisiaj to pokazała. Gdy się z nią gra, szczególnie w finale Pucharu Polski, to trzeba błędy ograniczyć do minimum. Ale one się zdarzają, taka jest piłka - mówi reprezentant Bośni i Hercegowiny. - Bardzo mi zależało na tym, żebyśmy zdobyli Puchar Polski. Starałem się podpowiadać kolegom, jak mają się ustawiać na boisku i udawało nam się powstrzymywać Legię. Bramka dla niej była przypadkowa - dodaje. Aleksandar Prijović posłał piłkę do siatki po tym, jak dostał podanie od Karola Linettego. Pomocnik Lecha Poznań skiksował przy próbie wybicia piłki.

Jasmin Burić po raz pierwszy bronił w finale Pucharu Polski. - Fajnie było zagrać na Stadionie Narodowym, przy tej atmosferze stworzonej przez kibiców obu stron. Bardzo się cieszyłem, że mogłem wystąpić w tym spotkaniu i na pewno zapamiętam je na długo. Tylko wielka szkoda, że nie wygraliśmy - mówi. - Muszę powiedzieć, że po względem atmosfery n trybunach i jakość gry ten mecz specjalnie nie różnił się od naszych ligowych spotkań z Legią.

Pytany o to, czy przerwy w grze spowodowane rzucaniem rac na murawę przez kibiców Lecha, bardzo przeszkadzały lechitom, Jasmin Burić odpowiada: - Brakowało nam czasu, każda minuta była dla nas bardzo cenna. Było wprawdzie dużo czasu doliczonego, ale nie udało nam się wyrównać. Bardzo żałuję, bo nie codziennie dostajesz szansę gry o Puchar Polski.

Kolejorz stracił największą szansę awansu do europejskich pucharów. Teraz może jeszcze awansować do nich poprzez zajęcie czwartego miejsca w ekstraklasie. Bramkarz Lecha nie jest jednak optymistą przed ostatnimi kolejkami ligowymi. Nasze szanse są minimalne. Najgorsze jest to, że nie zależymy sami o siebie. Możemy wygrać wszystkie trzy mecze, a i tak nie będziemy pewni, że awansujemy o pucharów. Będziemy robili, co w naszej mocy, ale nie jesteśmy maszynami i nawet tych trzech wygranych nie możemy obiecywać. Póki jednak będzie nadzieja na puchary, będziemy walczyli z całych sił - obiecuje Jasmin Burić.

Więcej o: