Wilde-Donald Guerrier: Poczułem, że mdleję. Nie mogłem złapać oddechu

Z prasy. W poniedziałek Wilde-Donald Guerrier strzelił gola Termalice. Kilka tygodni wcześniej jego starcie z Grzegorzem Boninem o mało nie zakończyło się tragicznie. - Walczyłem o tlen, straciłem świadomość - opisuje gracz Wisły Kraków w ?Przeglądzie Sportowym?.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

22 lutego Wisła grała z Górnikiem Łęczna. Guerrier najpierw strzelił gola, a później opuścił stadion na noszach. Zderzył się z Boninem, który kolanem trafił go w klatkę piersiową. Haitańczyk miał problemy z oddychaniem i stracił przytomność. Prosto z boiska pojechał do szpitala. - Cały czas miałem odruchy wymiotne, bolał mnie żołądek, gardło. Krzyczałem o pomoc, musieli zatrzymać karetkę - opowiada Haitańczyk w "Przeglądzie Sportowym" .

Dwa tygodnie spędził w szpitalu. Klub nie chciał dokładniej informować o stanie zdrowia zawodnika, ówczesny trener Wisły Tadeusz Pawłowski mówił tylko, że piłkarz przechodzi badania kardiologiczne. Teraz Guerrier wyjaśnia, co się z nim działo.

- Wyjście ze szpitala opóźniało się, bo badano nie tylko klatkę piersiową, ale też serce, a nawet głowę. Lekarzy zaniepokoiła niezbyt stabilna praca mojego serca, na szczęście ten alarm okazał się fałszywy. Dziękuję Bogu, że żyję - mówi.

Guerrier wrócił do gry w ekstraklasie 17 kwietnia spotkaniem z Górnikiem Zabrze. W kolejnym meczu z Górnikiem Łęczna znalazł się w podstawowym składzie, w ostatniej kolejce z Termaliką znów wszedł na boisko z ławki rezerwowych. Strzelił gola i w najbliższym meczu może wrócić do pierwszej jedenastki. Tym bardziej, że w sobotnim meczu Wisły z Koroną Kielce z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagra Patryk Małecki, podstawowy skrzydłowy drużyny.

Obserwuj @krakow_sport_pl

Zobacz wideo
Więcej o: