Hokejowe MŚ Katowice 2016. Polska lepsza od Austrii! Wciąż tli się nadzieja na awans

To był dramatyczny, wyrównany, ale co najważniejsze - zwycięski bój! Dzięki wygranej z Austrią biało-czerwoni są już pewni... utrzymania, ale wciąż tli się nadzieja na awans do elity.

Mistrzostwa w Katowicach to dla polskich kibiców huśtawka emocji i nastrojów. Po porażkach z Włochami i Koreą wielu pogrzebało już zespół trenera Jacka Płachta. Przyszedł jednak mecz ze Słowenią - spektakularne zwycięstwo z faworytem i znowu spojrzeliśmy na biało-czerwonych z dumą. Spotkania z Austrią miało być odpowiedzią, po której stronie zatrzyma się wahadło.

Wyniki innych spotkań - a przede wszystkim kolejna porażka Japonii - sprawiły, że nawet punkt w meczu z Austriakami zapewniał nam utrzymanie i przesądzał o spadku Azjatów.

Polacy zaczęli mecz podobnie, jak dzień wcześniej ze Słowenią, od niepotrzebnego faulu Krzysztofa Zapały i gry w osłabieniu. Na szczęście Polacy nie wyczyniają już takich harców w defensywie jak na początku turnieju i potrafią wyjść z takich opresji. Najlepsze jest jednak to, że i w ataku potrafią zagrać tak, że podnoszą kibiców z miejsc. Akcja Grzegorza Pasiuta i Arona Chmielewskiego to była hokejowa poezja. Szybka wymiana krążka i guma w siatce. Pasiut uczynił to z taką łatwością, jakby przekręcał klucz w zamku.

W zestawieniu na mecz z Austriakami zabrakło Patryka Wajdy, który w meczu ze Słowenią został trafiony krążkiem w twarz. Guma pogruchotała mu kości żuchwy. Na tym jednak nie koniec zmian, gdyż trener Płachta zostawił też na rezerwie Rafała Radziszewskiego - jednego z bohaterów meczu z drużyną z byłej Jugosławii.

Tyle że Przemysław Odroby to przecież też pierwszej klasy fachowiec od łapania krążków. Na początku drugiej tercji popisał się interwencją godną najlepszych zagrań w NHL. Złapał wtedy krążek, który rywal chciał mu wrzucić do siatki tuż sprzed jego nosa.

Mecz z Austriakami może i nie był tak widowiskowy jak spotkanie ze Słowenią, ale poziom rywalizacji wciąż był bardzo wysoki. W drugiej tercji Polacy byli lepsi. Bliski podwyższenia prowadzenia był Krzysztof Zapała, po którego strzale krążek ślizgnął się po słupku.

Austriacy walczyli twardo w obronie, ale w ataku trochę smęcili. Coś jak ich kibice, którzy prowadzili doping na jedną nutę - a była to melodia hitu grupy Bony M "Rivers of Babylon"

Przed ostatnią kolejką zmagań w Spodku Polacy wciąż mają szanse na awans, ale by tak się stało, musi zostać spełnionych kilka warunków. Po pierwsze musimy wygrać z Japonią. Po drugie Austria musi wygrać ze Słowenią. A po trzecie Włosi muszą ograć Koreę. Wtedy awans z pierwszego miejsca wywalczą Austriacy. Natomiast Polacy, Słoweńcy i Włosi będą mieć po dziewięć punktów, ale biało-czerwoni mają najlepszy bilans w bezpośrednich meczach. Możliwy jest też scenariusz, że Polska będzie druga w przypadku wygranej Słoweńców z Austriakami, ale wtedy Włosi muszą wygrać z Koreą po dogrywce lub po rzutach karnych.

Przypominamy jednak, że drugie może dać awans, ale nie musi. Zależy to bowiem od rozstrzygnięć w turnieju elity, który odbędzie się w maju w Rosji.

Polska - Austria (1:0, 0:0, 0:0)

Bramki: 1:0 Pasiut - Chmielewski (14.)

Polska: Odrobny; Borzęcki - Bychawski, Zapała - Wronka - Malasiński, Kruczek - Dronia, Chmielewski - Pasiut - Łopuski, Bryk - Pociecha, Urbanowicz - Dziubiński - Kolusz, Kotlorz, Bagiński - Bepierszcz - Galant

Austria: Starkbaum; Schlacher - Bacher, Schiechl - Geier - Haudum, Lembacher - Pallestrang, Komarek - Kristler - Hofer; Viveiros - Ulmer, Lebler - Herburger - Geier, Fechtig, Oberkofler - Ganahl - Haudum

Kary: 20 - 18

Widzów: 7 000

Tabela:

W piątek grają: Włochy - Korea Płd. (godz. 13), Austria - Słowenia (16.30), Polska - Japonia (20).

Zobacz wideo

Sportowcy, którzy mieli za daleko do toalety. Zrobili to przed kamerami! Ronaldo, Barthez, Kasai...

Więcej o: