Pogoń Szczecin - Lech Poznań 1:0. Maciej Wilusz: Straciliśmy bramkę po kontrowersyjnej sytuacji

- Od początku meczu byliśmy wytrącani z równowagi. Sędzia ani razu nie zagwizdał takiej sytuacji, nie widział ich. W przeciwną stronę gwizdał wszystko - wściekał się obrońca Lecha Poznań Maciej Wilusz po przegranym meczu z Pogonią w Szczecinie 0:1.

Jedynego gola Pogoń strzeliła w 59. minucie po stałym fragmencie gry. Najpierw piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego przez Rafała Murawskiego wybił Kebba Ceesay w taki sposób, że ta trafiła z powrotem pod nogi kapitana Portowców. Ponowne dośrodkowanie strzałem głową wykorzystał Łukasz Zwoliński. Wcześniej lechici reklamowali, że faulowany był Maciej Wilusz, ale sędzia nie odgwizdał przewinienia. - Straciliśmy bramkę po kontrowersyjnej sytuacji. Ale mimo wszystko, rzut rożny podwójna wrzutka. Musimy się w takich przypadkach lepiej zachowywać. Mogliśmy odrobić tę stratę, ale nie zrobiliśmy tego - żałował po meczu Maciej Wilusz.

Lech stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji do zdobycia bramki, zwłaszcza w pierwszej połowie. - Poza zdobytą bramką nie przypominam sobie, żeby Pogoń miała sytuacje, w których nam mocniej zagroziła. My nie strzeliliśmy do przerwy i w drugiej połowie musieliśmy zagrać inaczej - tłumaczył Wilusz, który na środku defensywy Kolejorza zastąpił pauzującego za żółte kartki Paulusa Arajuuriego.

Maciej Wilusz uważa, że choć sytuacja Lecha w tabeli jest zła, to jeszcze nic straconego w kontekście walki o europejskie puchary. - Widzimy jaka jest nasza liga, jest mocny ścisk w tabeli i na pewno wszystko jest jeszcze możliwe - uważa lechita, który miał spore pretensje do pracy sędziego. - Od początku meczu byliśmy wytrącani z równowagi. Sędzia ani razu nie zagwizdał takiej sytuacji, nie widział ich. W przeciwną stronę gwizdał wszystko. Potrafił nas wykartkować. Dobrze wiemy jak to będzie teraz wyglądało, bo w najbliższym meczu Trała i Kadi będą musieli pauzować. Sędzia mógł się inaczej zachować - uważa Wilusz.

Więcej o: