Li Qian i Han Ying pojadą do Rio!

Li Qian jako pierwsza z szesnastu finalistek turnieju kwalifikacyjnego w szwedzkim Halmstad wywalczyła prawo startu na Igrzyskach w Rio de Janeiro. W decydującym pojedynku pokonała 4:0 Szwedkę Liu Fen, byłą mistrzynię Europy w singlu. Również Niemka Han Ying zapewniła sobie miejsce w reprezentacji olimpijskiej.

Li Qian zrealizowała plan w stu procentach. - Chciałam wszystko rozstrzygnąć w jeden dzień. Trzy gry, trzy zwycięstwa i spokój - mówi tarnobrzeżanka. Spokojnie nie było za sprawą drugiego pojedynku z Margaritą Piesocką z Ukrainy, choć i pierwsze spotkanie z Białorusinką Darią Trigolos do łatwych nie należało. Li rozpoczęła mecz z Ukrainką od prowadzenia 2:0 w setach, ale później nie potrafiła sobie poradzić z cierpliwą grą rywalki. - Popełniłam trochę błędów taktycznych, ona w efekcie doprowadziła do gry na czas, ale trener powiedział, że dla nas to lepiej i zaczęłam wierzyć, że jednak mogę wygrać - komentuje podopieczna Zbigniewa Nęcka. Zanim jednak zaczęła wierzyć, że zwycięstwo jednak nie wymyka się jej z rąk, to tarnobrzeski szkoleniowiec przeżywał trudne chwile na ławce. Li Qian przegrała trzy kolejne odsłony, a w szóstym secie Piesocka prowadziła już 6:2, ale nie wystarczyło to do wygranej. W decydującej odsłonie tarnobrzeżanka zdemolowała rywalkę 11:1.

Ten mecz był zdecydowanie najcięższy spośród wszystkich. W finale swojej grupy Li Qian od samego początku zaskoczyła Liu Fen agresywną obroną i kąśliwymi kontratakami. - Wynik wskazuje, że było łatwo, ale wcale nie było. Na każdy punkt musiałam ciężko zapracować. Bardzo się cieszę z tego awansu, dziękuję mojemu zespołowi za pomoc, to nasz wielki sukces - podsumowała Li Qian.

Bardzo dumny ze swojej podopiecznej był również Zbigniew Nęcek. - Wierzyłem, że Qian stać na awans z turnieju kwalifikacyjnego. Najprawdopodobniej i ona i Hani Ying pojechałyby do Rio dzięki wysokim pozycjom na liście rankingowej, ale taki bezpośredni awans smakuje inaczej, dużo lepiej. Mała zagrała dobry turniej, z wiatrem i na dodatek ze szczęściem, ale przede wszystkim wykorzystała sprzyjające losowanie - dodaje szkoleniowiec KTS-u.

Dużo trudniejsza przeprawa czekała Han Ying. Tarnobrzeżanka w finale przegrywała już 0:3 z Czeszką Ivetą Vacenovską, ale pokazała wielki serce do walki i w siódmym secie wygrała 11:8.

Bezpośredniego awansu na igrzyska nie wywalczyli niestety pozostali zawodnicy z Podkarpacia. Natalia Partyka z KTS-u oraz Wang Zeng Yi z Kolpingu Jarosław awansowali z grup, ale tarnobrzeżankę wyeliminowała w drugiej rundzie Fu Yu z Portugalii, która później także wywalczyła kwalifikację, a Wang również na tym samym etapie przegrał z Rosjaninem Aleksandrem Szibajewem.

W kolejnym turnieju, znacznie trudniejszym, również nie poszczęściło się ani Partyce, ani Wangowi. Zawodniczka mistrza Polski uległa już w pierwszym meczu Białorusince Aleksandrze Priwałowej 1:4 i odpadła z turnieju. O rundę dalej zaszedł tenisista Kolpingu, którego po siedmiosetowej batalii wyeliminował jednak Austriak Stefan Fegerl.

Oboje mają jednak jeszcze teoretyczne szanse na udział w turnieju singlowym igrzysk olimpijskich, bowiem w środę w Warszawie rozpoczyna się ostatni turniej z cyklu World Tour, który zamknie możliwość punktowania na listach rankingowych do Rio, będących ostatnią przepustką do Brazylii.

Twórz z nami Rzeszów.Sport.Pl! Dołącz do nas na Facebooku

Więcej o: