Pogoń gra z Ruchem. Jeden z zawodników jest... amuletem

Piłkarze Pogoni Szczecin są na ostatniej prostej przygotowań do piątkowego meczu z Ruchem Chorzów.

Trener Czesław Michniewicz ma wyjątkowo komfortową sytuację kadrową. Wszyscy zawodnicy są do jego dyspozycji, co na pewno przyprawia szkoleniowca Pogoni o mały ból głowy. Trzeba zastanowić się nie tylko nad zestawieniem wyjściowego składu, ale w ogóle nad całą meczową osiemnastką. Kandydatów jest więcej niż miejsc.

Wiele może się zmienić

O swój los może być spokojny Sebastian Rudol. 21-latek w ostatnim czasie skorzystał z kłopotów zdrowotnych Jarosława Fojuta oraz Jakuba Czerwińskiego i przebojem wskoczył do wyjściowej jedenastki. Teraz obaj "łysi" są już gotowi do gry, ale wcale nie oznacza to kłopotów dla Rudola. Wychowanek Gwardii Koszalin nawet jeśli nie obroni miejsca na środku defensywy, to zostanie "przestawiony" na prawą obronę. Po ostatnich meczach można śmiało stwierdzić, że jego brak w składzie byłby osłabieniem.

- Piłka nauczyła mnie, żeby nie wpadać w euforię po jednym lepszym występie, ani też aby nie płakać po jakimś potknięciu - mówi Rudol. - Po prostu trzeba udowadniać swoją wartość. Mamy młody zespół, a trener często dokonuje roszad w składzie nawet po wygranych spotkaniach. Przed nami wiele bardzo trudnych pojedynków, w których wiele może się wydarzyć. Dzisiaj jest dobrze, ale za tydzień możemy rozmawiać w zupełnie innej atmosferze. Nie warto patrzeć wstecz tylko przed siebie.

21-latek nie widzi też problemu z powrotem na bok defensywy.

- Po prostu chcę grać. Ciągle jestem młody i trenerzy nadal mogą ze mnie coś "ulepić" - mówi zawodnik. - Częste zmiany pozycji traktuje jako naukę i wyzwanie.

Amulet

- W najbliższym czasie na pewno częściej będzie występował w bloku defensywnym, niż w drugiej linii - mówi Michniewicz. - A to, w którym dokładnie miejscu ma już drugorzędne znaczenie. Sebastian ciągle jest młody, pełen pasji i chce się uczyć. Co istotne, w pełni akceptuje nasze decyzje i pomysły.

Rudol ma po swojej stronie jeszcze jeden atut. W tym sezonie w ekstraklasie zagrał 18 razy. Gdy był na boisku, Pogoń tylko raz przegrała.

- Do tej pory zanotowaliśmy cztery porażki. Sebastian zagrał tylko w jednym takim meczu (0:2 z Lechem jesienią - przyp. red.). Traktujemy go więc jak amulet i musi grać - śmieje się Michniewicz. - Oczywiście on na rolę "amuletu" bardzo ciężko zapracował.